"Piękny drań" Christina Lauren

8.2.16




Autor: Christina Lauren
Tytuł: Piękny drań
Oryginalny tytuł: Beautiful Bastard
Data wydania: 2015
Przekład: Katarzyna Krawczyk
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 320




Chloe to piękna, niesamowita i seksowna, młoda kobieta, a Bennett to niesamowicie przystojny, seksowny drań, jej szef. Czyż to nie brzmi zbyt idealnie? Owszem! Bohaterowie bez skazy i seks w każdym rozdziale – dokładnie tak można opisać Pięknego drania.
Właściwie byłam zaskoczona. Czytałam same dobre recenzje, ale po przeczytaniu książki mam w głowie tylko jedno pytanie: czy to naprawdę ta sama książka? Bo ja mam wrażenie, jakbym pomyliła pozycje. Piękny drań aż ocieka żałosnymi opisami seksu i innych erotycznych gierek, z czego większość jest tak śmieszna, że przez większość czasu śmiałam się do łez. Brzmiały nieco lepiej niż w „sławnym” Grey'u, a cała historia była nawet realna. Ale te opisy...

„– Zdeprawowana, zepsuta dziewczyna. Podoba ci się, jak na ciebie patrzą, co? – wymruczał, wgryzając się w płatek mojego ucha. – Podoba ci się, że całe Chicago może spojrzeć w okno i zobaczyć, jak cię pieprzę i jak ci się to podoba, jak przyciskasz te swoje piękne cycki do szyby”.

Chloe Mills jest stażystką – och, i to jakże utalentowaną, inteligentną, sumienną i przede wszystkim seksowną, nie zapominajmy o tym! – w firmie taty Bennetta. Sam Bennett jest – oczywiście – wymagającym szefem, którego ciemne włosy zawsze wyglądają jak świeżo po seksie. Właściwie... skoro ponad dwieście z trzystu stron książki to opisy seksu, to nie ma się co dziwić.
Tak nudnej i przekombinowanej książki już dawno nie czytałam. Zupełnie nie rozumiem, jak można się nią zachwycać. Zwłaszcza, że sekt jest głównym wątkiem, który w zasadzie napędza całą akcję. Chloe pracuje nad projektem, aby ukończyć staż – dlaczego więc informacje o tym są tak nikłe? Czemu jest tego tak mało? A dlatego, że w fabule właściwie chodzi o jedno... Wiadomo, o co. Do tego większość drętwych dialogów – za wyjątkiem wyjątkowo złośliwego przekomarzania się. A główna bohaterka, mimo swojej inteligencji, była wyjątkową idiotką. Szef kładzie jej ręce na tyłku podczas prezentacji, a ona – pamiętajmy, że go nie cierpi! – zamiast zareagować, pozwala mu robić, co chce i daje się wykorzystać na biurku... Co najciekawsze, przez ostatnich dziewięć miesięcy jedno irytowało drugie i jakoś udawało im się powstrzymać żądzę, a nagle – ni z gruchy, ni z pietruchy – pieprzą się jak króliki i nie potrafią powiedzieć stop. Podczas gdy przez dziewięć miesięcy im się to udawało. Na myśl nasuwa mi się tylko jedno słowo: przekombinowane.
Nie polecam – no, chyba że fankom serii 50 odcieni. Byłam tą książką znudzona, a opisami seksu jednocześnie rozbawiona jak i zniesmaczona. Czytanie tego było męczarnią, a pod koniec przerzucałam strony, gdy tylko wyłapywałam zboczone wywody dwójki bohaterów.


Ocena: 2/10

WYZWANIA:
Klucznik: 2. Love is in the air | Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2cm

Swoją drogą... ten facet z okładki przypomina mi Pawła Małaszyńskiego. Co myślicie? Jest w tym coś? xd

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Szkoda tej niskiej oceny, bo miałam ochotę poznać "Pięknego drania". Czytałam kilka całkiem pozytywnych opinii, jeszcze zdecyduję, może sama się przekonam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu. A mi się podobała, naprawdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobne zdanie co do tej książki. Tak właściwie jest o niczym i nie wyłapałam z niej nic innego niż seks. Tak na prawdę jak teraz o niej myślę to w głowie mam dwójkę infantylnych bohaterów, zachowujących się wobec siebie jak banda dzieciaków w liceum. Do tego cała akcja (praktycznie) - a właściwie brak akcji - dzieje się w biurze. Wyczekiwałam tej książki, bo każdy się zachwycał, ale też nie wiem czym. Wymęczyłam się z nią i jak skończyłam to odetchnęłam i powiedziałam ''nareszcie''. Ciekawa jestem czy drugi tom też jest tak słaby, czy może lepszy, ale nie mogę się zmusić do przeczytania bo zwyczajnie jest mi szkoda czasu, który mogę poświęcić na przeczytanie na prawdę fajnej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej a ja czytalam same ppzytywne noty i chcialam dac Draniowi w przyszlosci szanse ;) jednak twoja recenzja skutecznie mnie przekonuje ze nie warto marnowac czasu a zamieszczony cytat tylko powoduje niesmak ;"

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale jeśli naprawdę jest tak zła, to raczej sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka ewidentnie nie dla mnie :/ Tym bardziej po twojej recenzji nie ma mowy, żebym po nią sięgnęła!
    Chociaż wiele o niej słyszałam, ale co kto lubi...
    Pozdrawiam,
    www.annwithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę mnie zaskoczyłaś swoją oceną, zwykle spotykam się z pozytywnymi opiniami na temat tej książki.Mimo to ja po "Pięknego drania" sięgnę z ciekawości ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że to idealna książka do przeczytania a to dlatego, że ... mogłabym się nad nią popastwić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że Ci się nie spodobała. Mnie szczerze rozbawiła i to tak pozytywnie, a nie do wyśmiania. Po prostu dobrze się ją czyta.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe