25 książkowych faktów o mnie

13.4.17


Gdyby ten post miał być ogółem o mnie, pewnie nie napisałabym za wiele. Ale książkowych zwyczajów mam całkiem sporo. Więc zapraszam was na dzisiejszy post, w którym zdradzę wam dwadzieścia pięć rzeczy z mojego książkowego życia. :)


1. Uwielbiam czytać przy śniadaniu lub innym posiłku. Możecie mówić, że potem w książkach są okruszki, czy inne ślady po kawie — otóż nie. Dbam o książki i gdy jem i czytam, uważam, aby nie dotknąć strony upaćkanym palcem. Tyczy się to również picia kawy czy herbaty — ostrożnie odstawiam kubek na bezpieczną odległość od książki. 

2. Czytam wszędzie, bez względu na miejsce i okoliczności. Nie przeszkadza mi czytanie w szkole — czy to na lekcji, ukryta za plecami osoby siedzącej ławkę przede mną, czy to na przerwie, gdzie poziom decybeli jest zdecydowanie zbyt wielki, by niektórzy potrafili skupić się na czytaniu. Czytam w autobusach czy innych środkach komunikacji miejskiej. W tym ostatnim często towarzyszy mi muzyka — słuchawki i coś wolnego do świetny zagłuszacz niektórych dźwięków. 

3. Wolę historie jednotomowe. Po prostu. 

4. Lubię czytać trylogie i serie, ale dopiero, gdy zbliża się premiera trzeciego/ostatniego tomu. Strasznie nie lubię czekać na kontynuacje, bo później zwyczajnie nie pamiętam szczegółów i muszę daną książkę czytać po raz kolejny, by móc dokończyć serię. Ale zdarzają się wyjątki.

5. Lubię wracać do niektórych książek. Małego księcia przeczytałam już 9 razy i z pewnością przeczytam przynajmniej jeszcze raz tyle. Wracam do niego średnio raz w roku. Układ czy Maybe someday to również jedne z tych książek, które już zdążyłam przeczytać po 3 lub więcej razy. Podobnie książki Harlana Cobena. Po Cobena sięgam jednak po dłuższym czasie, by nie pamiętać szczegółów i móc znów cieszyć się dobrą lekturą.

6. Używam zakładek i tylko zakładek. Nie zaginam rogów, nie potrafię zapamiętać strony (chociaż rozdział już tak), nie używam zamiennie paragonów czy innych skrawków papieru. Musi być zakładka i koniec. Lubię ładne zakładki i jednym z moich pomniejszych marzeń jest posiadanie pięknej kolekcji takich cudeniek. 

7. Zawsze mam ze sobą książkę. Idę do szkoły — książka do torby. Jadę na wycieczkę szkolną — książka do torby. Jadę się spotkać w centrum miasta ze znajomymi — książka do torby, poczytam w autobusie. 

8. Nienawidzę, gdy książka ma załamany grzbiet. Jakoś przeżyję zagięty róg na okładce, przeżyję zabrudzenie na stronie, przeboleję większość takich ubytków, ale nie zdzierżę załamanego grzbietu. 

9. Czytam kilka książek na raz. I wcale nie gubię wątków. Czytam po kilka rozdziałów tego, kilka tamtego itd. Nie potrafię czytać jednej od deski do deski i dopiero zacząć kolejną. Po prostu. 

10. Ostatnio jestem coraz bardziej zawzięta, by czytać w oryginale. It Ends With Us idzie mi nad wyraz dobrze — w porównaniu z wcześniejszymi próbami jest wręcz genialnie. Alicja w Krainie Czarów od [ze słownikiem] również jako tako mi idzie, tak samo jak uwielbiam English Matters. Także jest dla mnie nadzieja! 

11. Uwielbiam biblioteki — i ich zbiory. Mogę czytać zniszczone książki, dopóki mają wszystkie strony i nie kleją się do rąk. Mam bibliotekę ok. 50m od domu, bywam tam czasem nawet dwa razy w tygodniu. Nie przeszkadzają mi ślady czytania innych osób, czy nawet zapach niektórych egzemplarzy. Jedyne, co mnie obrzydza, to gdy okładka się klei. Ewh. Ale o bibliotekach — ich plusach i minusach — planuję osobny post. 

12. Nie zdarza mi się wyjść z biblioteki z pustymi rękoma. Zawsze coś wypożyczę i zwykle jest to więcej niż jedna pozycja. 

13. Jestem książkową sroką — uwielbiam okładki i to głównie dzięki nim zwracam uwagę na daną pozycję. To nie tak, że oceniam książkę po okładce — ja po prostu lubię ładne książki. :) 

14. Zdarza mi się nie doczytywać książek do końca. Ostatnio dość często. Zaczynam czytać i coś mi nie pyka — wręcz czuję niechęć do danej pozycji — to nie czytam dalej. Nie lubię się męczyć, ani tracić czasu. Po co z trudem brnąć przez kolejne setki stron, skoro książka i tak mi się nie podoba, a ten czas mogę poświęcić na jakąś inną?

15. Zanim przeczytam książkę, muszę przeczytać chociaż jedną recenzję. Bez względu na to, czy jest ona z bloga, lubimyczytac.pl czy innego źródła. Robię tak odkąd pamiętam. 

16. Nie wiem, jaką książkę przeczytałam jako pierwszą. Czytam odkąd pamiętam — ale tytuł? W życiu. Nie powiem, bo naprawdę nie wiem. Dlatego zazdroszczę tym, którzy mogą się pochwalić, że Harry Potter był ich pierwszą książką i na stare lata wciąż mają do niego sentyment. 

17. Nie potrafię słuchać audiobooków. Zwyczajnie nie potrafię się skupić. Podobnie mam na lekcjach polskiego — nauczyciel czyta wiersz, a ja nic z tego nie rozumiem, dopóki nie spojrzę na tekst. Jestem wzrokowcem. Najdłużej udało mi się słuchać audiobooka Harry'ego Pottera czytanego przez Piotra Fronczewskiego. Wytrzymałam chyba dwa rozdziały, zanim totalnie się "wyłączyłam" i przestałam słuchać. 

18. Lubię czytać ebooki. Mam doświadczenia już z dwoma czytnikami, z czego pierwszy kosztował nieco ponad sto złotych i był sto razy lepszy od nowego, cztery razy droższego i ponoć lepszego. Gówno prawda. Nie lubię czytać na nowym. Dodatkowo, uwielbiam czytać ebooki na telefonie tuż przed snem — albo wtedy, gdy pół nocy przewracam się na łóżku i zupełnie nie mogę zasnąć. Wtedy jedynym wyjściem jest czytanie, by zmęczyć oczy. Wtedy najczęściej czytam romanse lub erotyki. Lekko, przyjemnie, niezobowiązująco i nie trzeba się przesadnie skupiać na tym, co się czyta.

19. Do tej pory byłam na zaledwie trzech spotkaniach autorskich. Pierwsze takie spotkanie było z Jakubem Żulczykiem (bo był w tej bibliotece 50m od mojego domu), chociaż nie dałam rady przebrnąć przez żadną z obu jego książek, jakie próbowałam przeczytać. Może zwyczajnie muszę do jego prozy dorosnąć. Drugie było z Marcinem Szczygielskim i jak dotąd było najlepsze. Poprowadzone mistrzowsko, ciekawe, zabawne i zwyczajnie cudowne. Trzecie było z Colleen Hoover i mogłabym okrzyknąć je najlepszym, gdyby nie fakt, że Moondrive zupełnie nie nadaje się do organizowania takich spotkań. Był jeden wielki chaos i dezorganizacja. 

20. Bardzo często patrzę na ostatnią stronę w trakcie czytania. Robię sobie paskudne spojlery, ale zwykle mi to nie przeszkadza. Czasem nawet specjalnie pytam kogoś, kto już książkę czytał, o jakąś rzecz, której się domyślam. Pytam wtedy tak, by odpowiedź brzmiała tak/nie. 

21. Nie lubię wydań kieszonkowych. Noszę okulary, więc drobna i zbita czcionka to nie rzecz dla mnie. Wolę też trzymać w dłoniach większą książkę. 

22. Pożyczam własne książki tylko tym osobom, które wcześniej wybadam i będę mieć pewność, że egzemplarz wróci do mnie w stanie nienaruszonym. Sama też dbam o książki pożyczone — takich nigdy ze sobą nigdzie nie zabieram, tylko czytam je w domu, by mieć pewność, że przypadkiem się nie zniszczą. 

23. Nie mam jednego regału z książkami. :( Stoją porozkładane na ok. 5 półkach, które do szerokich nie należą, więc można powiedzieć, że właściwie dużo miejsca na książki nie mam. Zaczęłam częściej kupować własne dopiero w liceum, wcześniej korzystałam tylko z biblioteki, albo dostawałam książki jako prezenty. 

24. Do niedawna nie miałam w zwyczaju zaznaczać cytatów. Jestem leniwa. Dopiero niedawno zainwestowałam w kolorowe karteczki, których staram się używać. Przydatna rzecz, muszę przyznać. Wciąż jednak zdarza mi się o tym zapominać. 

25. Nienawidzę poezji — zwyczajnie jej nie rozumiem. Wyjątkiem jest Mleko i miód, które trafiło do mnie swoim bezpośrednim i prostym językiem (i wydaniem dwujęzycznym, dzięki czemu mogę poczuć oryginalną magię tych krótkich form).


+ moim marzeniem od bardzo dawna jest wydanie swojej własnej książki
(na razie ćwiczę na opowiadaniach publikowanych na blogach)


Tak prezentują się najważniejsze fakty o mnie w temacie książek. Jeśli jesteście czegoś ciekawi, chcielibyście, bym rozwinęła jakiś punkt bardziej, doprecyzowała coś, bądź po prostu chcecie zadać mi jakieś pytanie — zapraszam do komentarzy. Jeśli uzbiera się ich ponad 10, prawdopodobnie zrobię post z Q&A. Także jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie mam o czymś zdanie — pytajcie śmiało. :) 

You Might Also Like

8 komentarze

  1. U mnie 3,5,6,11,12,14,15,17,18,20,21,22 :):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście jeszcze nigdy nie trafiłam na klejącą okładkę w wypożyczonym egzemplarzu, ale ja muszę przyznać, że czasami smród niektórych książek mnie odstrasza- głównie jak zalatuje papierosami.
    I też nie potrafię słuchać audiobooków. Kiedyś wysłuchałam biografii Salvadora Dali i nic nie zapamiętałam ;P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zawsze gubię zakładki i łamię je, bawiąc się nimi podczas czytania co bardziej emocjonalnych akapitów i w efekcie używam wszystkiego do zaznaczania rozdziałów. xD
    A tak poza tym, mam dokładnie takie same książkowe zbocze... zwyczaje. xD

    Uwielbiam też, kiedy mam sny o wizytach w bibliotekach i księgarniach... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl nad zakładkami ze skóry :) Je można miętolić i nic się z nimi nie dzieje :D

      A co do posta: ja nawet jak nie mogę wziąć książki (mała torebka) to mam ebooka na telefonie :D Polecam!

      Usuń
  4. Zgadzamy się tylko pod względem numerów 13 i 14 :) Nie raz zdarzyło mi się kupić książki tylko ze względu na okładkę. I jak już przeczytam jakąś, a jej oprawa jest kiepska to się jej po prostu pozbywam. I dość często nie doczytuję książek do końca. Jeśli nie są to oczywiście egz. recenzenckie to zostawiam taką książkę, jeśli mnie nie zainteresuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tam poezję uwielbiam <3 Szczerze to polubiłam ja stosunkowo niedawno, Tuwim i Szymborska, mistrzowie wśród klasyki
    Lubię też Bursę, ale, są gusta i guściki
    Ja też nie umiem słuchać audiobooków, nie wiem na czym mam się skupić... ale planuję to zmienić i wziąć się za siebie, by zacząć coś sluchać i poprawić swoją koncentrację.

    Pozdrawiam cieplutko <3
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O bardzo fajne fakty ja raz mi nie lubię audiobooków. Ale za to też lubię czytać książki jednotomowe.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Również czytam wszędzie, nie jestem w stanie jechać autobusem bez książki, nie dość, że to marnotrawstwo czasu, to chyba zanudziłabym się na śmierć :)

    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Subscribe