Przebudzenie Olivii, Elizabeth O'Roark

5.11.17


Gdy sięgałam po Przebudzenie Olivii, nie wiedziałam nic, oprócz tego, że wydawcą jest Wydawnictwo Kobiece, więc z pewnością będzie to romans. Miałam ogromne obawy po ostatnim Dominicu z serii o Braciach Slater, które okazało się totalnym gniotem (i o tym niebawem w innym poście), ale moje obawy jednak nie były słuszne. Bo chociaż zostałam lekko zaskoczona (okładka sugeruje wyższy wiek bohaterów...), to książka okazała się naprawdę świetna.

Olivia zdecydowanie zbyt często budzi się w środku lasu, nie wiedząc gdzie właściwie jest, ani jak wrócić do domu. Ale nic nie może na to poradzić. Jest uzdolnioną biegaczką, jednak stres ma nad nią dużą kontrolę. Will jest trenerem żeńskiej formacji biegaczek, a Olivia doprowadza go do szału mniej więcej tak bardzo, jak on ją. Oboje mają pod tym względem dość „paskudne” charaktery, co dla czytelnika zwykle jest świetną zabawą.

Zacznę więc może od bohaterów i tempa ich relacji. Kreacja obojga głównych bohaterów przypadła mi do gustu, co w romansach nie często mi się zdarza. Olivia jest osobą zamkniętą i dość pyskatą, a jednocześnie dość kruchą i słabą. Takie kontrasty, gdy są dobrze opisane i poprowadzone w fabule, potrafią być plusem całej książki – i tak jest tutaj. Sprawia to, że Olivia jest postacią złożoną. Natomiast Will to typowy, przystojny dupek, który jednak wie, co to odpowiedzialność i który z czasem zaczyna zauważać coś ponad złośliwości Olivii. Chociaż ewidentnie ma problemy ze złością. Ich relacja z początku jest dość wroga, potem wciąż nieufna – rozwija się powoli, a każde z nich przeżywa wszystko na swój sposób.

Właściwie bardzo trudno jest napisać dobry romans, zwłaszcza, gdy bohaterowie są w wieku szkolnym/studenckim. Zwykle w takich książkach pojawia się motyw złej ex, która robi im pod górkę – no cóż, autorka nie zabrała nam wątpliwej przyjemności czytania o tym po raz kolejny. Chociaż muszę przyznać, że zarówno dobra fabuła i styl pisania sprawiały, że przymykałam na utarte schematy oko. A schematów trochę było. Jak chociażby typowe dla młodych bohaterek myślenie „tylko mu przeszkadzam, więc ucieknę i zniknę z jego życia”, które mnie osobiście doprowadza do szału bardziej, niż Olivia Willa.

Styl O'Roark jest tu chyba największym plusem. Nie ma tu prostych, pospolitych zdań. Można wręcz powiedzieć, że bardziej pasowałby do historii o starszych bohaterach, niż o osobach w wieku studenckim. Językowo więc Przebudzenie Olivii spełniło wszelkie moje oczekiwania, a nawet je przebiło. Fabularnie również się zaskoczyłam. Okładka sugeruje typowy erotyk, z których słynie wydawnictwo, jednak ku mojemu zdziwieniu, relacja Olivii i Willa była powolna i przez długi czas wyzbyta erotycznych podtekstów. Prowadzenie narracji z perspektywy ich obojga pozwala czytelnikowi poznać uczucia i emocje bezpośrednio.

Chociaż nie brak tu typowych zagrań i schematów powielanych w wielu książkach New Adult, motyw biegania przez sen i wprowadzenia elementu tajemniczej, niebezpiecznej przeszłości (chociaż może to brzmieć inaczej) jest tu powiewem świeżości. Wplatanie wątków typowych dla innych gatunków (zwłaszcza thrillera) zawsze jest mile widziane, zwłaszcza w romansach, a w Przebudzeniu Olivii autorka wykorzystała to świetnie.

Bawiłam się przy lekturze świetnie. Czytanie było przyjemnością i z chęcią zapoznałabym się z innymi książkami autorki. A wam serdecznie polecam Przebudzenie Olivii. To idealna lektura „na raz” w zimny, jesienny wieczór z herbatką.

7/10 
Przebudzenie Olivii | Waking Olivia
Elizabeth O'Roark
tł. Anna Sauvignon
Wydawnictwo Kobiece
400 stron
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 
Olimpiada czytelnicza


You Might Also Like

2 komentarze

  1. W końcu ktoś podziela moje zdanie o Dominicu :D Czekam więc na recenzję. Co do "Przebudzenia Olivii" to uwielbiam tę książkę. Mimo schematów, tak jak napisałaś, które w ogóle mi nie przeszkadzały. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i nie mogę się doczekać, aż przyjdzie do mnie wydanie polskie, które udało mi się wygrać. Mam nadzieję, że znów odbiorę ją tak pozytywnie. Mam nadzieję też, że wydawnictwo wyda inne książki autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale rozumiem Twoje zaskoczenia tą książką, bo miałam podobnie. Nie oczekiwałam tak na prawdę zupełnie niczego dobrego a tutaj takie zaskoczenie :) Raz na jakiś czas uda mi się trafić na romans który faktycznie bez żenady można komuś polecić, nie ocieka zabawnymi opisami seksu, główna bohaterka nie jest rozdygotaną pierdołą, a facet nie jest typowym mach z którym żadna zdrowa na umyśle kobieta nie chciałaby mieć nic wspólnego ;)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Subscribe