Serialowy mini przegląd |2|

31.8.17


Pisałam jakiś czas temu, że po maturze natchnęło mnie na oglądanie seriali. Myślałam, że to będzie chwilowe, jak zawsze, ale zobaczcie, wciąż oglądam! Brawo ja! Dziś opowiem o kolejnych trzech serialach, jakie oglądałam od czasu ostatniego postu.

RUSH


Skusiłam się na oglądanie Rush ze względu na Toma Ellisa, czyli aktora, którego pokochałam w Lucyferze (i u mnie już ma przyklejoną etykietkę Lucyfera na amen). To serial jednosezonowy, a tytułowy Rush jest lekarzem-narkomanem, który... przydaje się w wyjątkowych, maksymalnie dyskretnych sytuacjach. Mówiłam już, że Tom Ellis jest super? Uwielbiam jego grę aktorską (prawie tak mocno jak Ryana Reynoldsa!), jego humor (prawie tak mocno jak Ryana Reynoldsa!) i w ogóle jego całego (prawie tak mocno jak Ryana Reynoldsa!).
Rush to serial z pogranicza kryminału i... komedii właściwie. Jest zabawnie, ale przy tym pełno akcji, zawirowań i bogatych bohaterów. I nie mam tu oczywiście na myśli ich majątku. Cała oś fabularna, chociaż mieści się zaledwie w dziesięciu odcinkach, jest tak ciekawie skonstruowana, że do ostatniego momentu ciężko przewidzieć, co się stanie. Ciężkie wybory, jakich dokonuje Rush, to dodatkowy atut serialu, bo nie zawsze kończą się one dobrze. Niejednokrotnie mogłam wyciągnąć z odcinka albo nawet pojedynczej sceny jakiś wniosek, przesłanie.
Moja przygoda z Rushem była dwudniowa, ale bardzo intensywna i żałuję, że taka krótka. Z wielką chęcią obejrzałabym więcej odcinków, bo polubiłam większość bohaterów i chciałabym wiedzieć, jak potoczyły się ich losy. Tym bardziej, że zakończenie jest otwarte. Polecam z całego serca!



SHERLOCK


Sherlocka znają chyba wszyscy. A jeśli nie, to przynajmniej cokolwiek o nim słyszeli, bez względu na to, czy mowa o filmie, serialu, książce. Słyszałam i ja, a do tego od dawna chciałam obejrzeć chwalony przez wszystkich serial od BBC. No i w końcu się udało. Zabrałam się do tego w lipcu i z czterech sezonów, w ciągu dwóch tygodni miałam za sobą trzy, oglądane po pracy (a do oglądania czwartego jakoś mi nie po drodze, ani czasu nie ma). I w końcu wiem, o co wszystkich chodzi i skąd ten fenomen. 
Trzyodcinkowe sezony to dobre rozwiązanie, gdy jeden odcinek to niemalże pełnometrażowy film. A dla mnie było wyjątkowo dobre, gdy po pracy wracałam do domku i chciałam odpocząć przy czymś dobrym. I chociaż pierwsze odcinki niesamowicie drażniły mnie wykonaniem — zwłaszcza rozmazane panoramy Londynu raniły moje serce — to gra aktorska skradła moje serce. Zrozumiałam fenomen Benedicta Cumberbatcha i w pełni go popieram — a żeby się dowiedzieć dlaczego, trzeba zwyczajnie samemu to zobaczyć, usłyszeć... i pokochać. Sezon trzeci oglądałam z największym zaangażowaniem i już nie mogę się doczekać, aż nadrobię też czwarty. 
I może tyle mojego gadania wystarczy. Po prostu obejrzyjcie. 



VIKINGS


Na ten serial miałam ochotę, która odchodziła i wracała, ale znów odchodziła — przez dobrych kilkanaście miesięcy. Tyle dobrego się o tym nasłuchałam, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze, by zobaczyć, o co tyle szumu. Ale w końcu się udało.
Po pierwszym odcinku nie wiedziałam dokładnie co sądzić. Dla pewności obejrzałam drugi — znów to samo, więc włączyłam trzeci. I wtedy się zaczęło.
Naprawdę polubiłam postać Ragnara i jego żony, a Rollo, żądnego władzy braciszka, wręcz nienawidziłam. Moje emocje były momentami naprawdę skrajne ze sceny na scenę. I ledwo zaczęłam drugi sezon, a wszystko się odwróciło. Vikings momentami trzyma mnie w napięciu, by następnie przejść do obyczajówki, która usypia moją czujność, czasem będąc na granicy nudy, by znów rzucić we mnie czymś, co zwyczajnie wywołuje burzę uczuć. I lubię to. A im bardziej fabuła leci nie tak, jak bym chciała, tym bardziej to wywraca moje emocje i tym bardziej zachęca do oglądania. Dodatkowo Vikings pełne jest ciekawych postaci — tych ważniejszych, jak i pobocznych — wśród których aktualnie moim ulubionym jest Floki. Postać zagrana w niesamowity, nieco wariacki sposób.
W zasadzie nie znam się na historii (powiedziała ta, co to niby na maturze rozszerzoną historię pisała), ale cała kultura tamtych czasów jak i samych wikingów, jest tu przedstawiona tak, że naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że właśnie tak wszystko wyglądało (bo pewnie wyglądało, przynajmniej w większości).
Jeśli chodzi o filmy czy seriale, nie mam w zasadzie ograniczeń do gatunków, co z resztą pewnie wszyscy zdążyli zauważyć — oglądam niemalże wszystko. I potrafię docenić coś dobrego, a Vikings właśnie dobre jest. Więc jeśli macie ochotę na mnóstwo męskiej kontroli i żądzy władzy w otoczce dobrej i zawiłej fabuły oraz mnóstwem walk — Vikings będzie idealną pozycją. A na aktora grającego Ragnara niesamowicie przyjemnie się patrzy. :D




Oglądacie coś z tej listy? Jak oceniacie te seriale? A może dopiero macie je w planach?
No i najważniejsze: może polecacie coś naprawdę dobrego? :D

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Zainteresowałaś mnie pierwszym serialem. Poza tym oglądam Lucyfera i lubię tego autora, więc myślę, zę się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeju, Lucyfer w innym wydaniu! Muszę to obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję obejrzeć Sherlocka, ale wciąż jakoś mi nie po drodze z nim. Przecież to tylko kilka odcinków, czas się zmobilizować!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sherlocka oglądałam już dobre parę razy i za każdym kocham go jeszcze bardziej 💞
    O Rush jakoś nie słyszałam, ale zaciekawiła mnie fabuła, więc na pewno obejrzę :D
    Vikings planuję obejrzeć już od dłuższego czasu, ale zawsze jakoś zaczynam inny serial :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sherlock <3 4 sezon nie pobija poprzednich ale i tak jest świetny <3

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja lubię serialomaniaków takich jak ja! Oglądam seriale od dziecka (od czasów Strażnika z Texasu, Drużyny A, Gromu w Raju i wielu innych...) Wikingów i Sherlocka wielbię nad życie, a Tom Ellis i dla mnie na wieki zostanie Lucusiem. Jednak dziękuję za polecenie serialu Rush. Umknął mi w natłoku innych i koniecznie muszę się z nim zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Rush odkryłam przez aplikację TV Time, bo mi pokazało w podobnych do Lucka, a że Ellis był na okładce, to od razu dodałam do listy. :D

      Usuń
  7. Ooo dwa moje ukochane seriale, Sherlock (swoją drogą ostatni sezon na mnie czeka, ale czytałam tyle negatywnych opinii, że boję się iż może zniszczyć moją miłość) i Vikingowie <3 Travis Fimmel z tymi niebieskimi oczami i szaleństwem w oczach to coś wspaniałego. Poczekaj na kolejne sezony, ten serial dopiero się rozkręca będzie dziwniej, mroczniej i bardziej krwawo ;)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam problem z serialami - nie potrafię ich dokończyć^^;
    "Lucyfera" zaczęłam, podobał mi się i na pierwszym sezonie się skończyło. "Sherlok" - pochłonęłam trzy sezony, a czwarty czeka i czeka. "Vikings" zaciekawił mnie tematyką, ale niestety dwa pierwsze epizody mnie nie wciągnęły, przez co przerwałam swoją przygodę z tym serialem (coś widzę, że zrobiłam błąd;p). Może przynajmniej "Rusha" mi się uda oglądnąć do końca?

    Pozdrawiam,

    Ania z ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Sherlock to moja największa miłość! Był czas kiedy po obejrzeniu odcinka nie mogłam spać bo analizowałam każdy moment i wymyślałam własne historie z bohaterami tego serialu. Cudowny serial <3
    Pozdrawiam
    http://bakerstreetlibrary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Subscribe