About Me

header ads

Wielki serialowy przegląd półrocza 2019 |6|


W ostatnim czasie nieco zaniedbałam serię Serialowy mini przegląd, a teraz dopadły mnie podsumowania półrocza, więc postanowiłam połączyć oba te posty w jeden. Będzie bez podziału na najlepsze i najgorsze, bo zwyczajnie nie widziałam aż tak wielu seriali, by to miało sens. Krótko przedstawię każdy, jaki w ciągu tych sześciu miesięcy oglądałam i powiem wam, co o nich myślę. Może dzięki mnie odpuścicie sobie wielkiego bubla, albo znajdziecie kolejny tytuł do dopisania do listy.


Kolejność, chociaż nie jest żadnym uszeregowaniem pod względem lepszy-gorszy, nie jest też do końca przypadkowa. Jest chronologiczna, bo przy tworzeniu postu zaglądałam do notatnika, gdzie zapisuję zarówno przeczytane książki, jak i obejrzane filmy i seriale. Więc zupełnie nie sugerujcie się kolejnością.


TELL ME A STORY, sezon 1


Adaptacje baśni to popublarny temat, nic więc dziwnego, że co chwilę pojawia się w oparciu o nie coś nowego. Tell Me A Story wzięło pod lupę Trzy małe świnki, Czerwonego Kapturka i Jasia i Małgosię. Mamy tu więc historie: trójki rabusiów, którzy kradną diamenty w maskach prosiaków, nowej dziewczyny w szkole, na którą poluje wilk, i rodzeństwo, które musi uciekać przed niebezpieczeństwem. I chociaż elementów ze znanych nam bajek jest tutaj bardzo mało i są one raczej symboliczne, to nie jest zły serial. Zdecydowanym plusem jest tu klimat. Mamy motywy kryminalne, mamy psychopatę, mamy granie kolorystyką, która stwarza mroczny klimat i jak najbardziej to do mnie trafiło. To całkiem dobry serial. Momentami przewidywalny, momentami potrafił zaskoczyć, fabularnie ma trochę braków, ale nadrabia zdjęciami, grą aktorską czy muzyką. Warto sprawdzić samemu. 

Więcej o Tell Me A Story pisałam dla Serialomaniak.pl ☛ klik. Serial jest dostępny na HBO GO. 


TITANS, sezon 1


Kto kojarzy animowany serial Młodzi Tytani – ręka do góry. Serialowa adaptacja komiksów wypadła bardzo dobrze, jeśli chodzi o superbohaterski serial akcji, bo czy jest wierna oryginałowi, niestety nie mogę ocenić. Historii Tytanów chyba przybliżać nie muszę. Powiem jedynie, że Netflix zaskoczył mnie sposobem wprowadzania bohaterów. Nie dostajemy chaosu i wszystkich na raz, o nie. Z odcinka na odcinek dowiadujemy się więcej, a główni bohaterowie niekiedy stają się główni dopiero w połowie sezonu! I jak najbardziej jest to na plus.
Mamy tu dobrą kreację bohaterów, świetnie dawkowany klimat i ciekawą fabułę. Zakończenie zostawia widza z wielkim wow i pytaniem: czemu to się tak skończyło?!
Warto sprawdzić i warto nie zrażać się pierwszymi nieco nudnymi i dziwnymi odcinkami, bo później jest naprawdę, ale to naprawdę dobrze. Obejrzyjcie!

Serial jest dostępny na Netflixie.


SMAK STOKROTEK, sezon 1


Od czasu obejrzenia La Casa de Papel, absolutnie zakochałam się w hiszpańkich produkcjach. Smak stokrotek okazał się wielkim zaskoczeniem. To dobrze nakręcony i skonstruowany kryminał, ze świetnie poprowadzoną fabułą i intrygami. Świetna kreacja bohaterów, którzy nie zawsze okazują się tymi, za jakich ich mamy. Nie potrafiłam kliknąć stop – to serial na obejrzenie całości od razu!
Akcja, jak w większości kryminałów, zaczyna się od zaginięcia młodej dziewczyny. Mamy dużo wątków pobocznych, dzięki czemu jest co śledzić na ekranie. I chociaż w Internecie krążą bardzo niepochlebne opinie, ja osobiście polecam, bo Smak stokrotek zachwycił mnie totalnie.

Serial jest dostępny na Netflixie.


LAS, sezon 1


Podobnie jak z serialami hiszpańskimi, nie mam nic przeciwko tym francuskim. To trzeci francuskojęzyczny serial, jaki widziałam i wypada naprawdę dobrze, zaówno na tle pozostałych dwóch, jak i po prostu na tle miniseriali kryminalnych. Z małego miasteczka znikają młode dziewczyny, a w poszukiwaniach pomaga nauczycielka, która zmaga się z potworami z przeszłości. Ze wszystkim ma związek las, bo to tam wszystko się zaczęło.
I chociaż Las powiela znane motywy i schematy, to zgrabnie poprowadzony kryminał z ciekawą warstwą obyczajową. Jeśli szukacie krótkiego serialu i nie macie nic przeciwko innemu językowi niż angielski, to warto sprawdzić.

Serial jest dostępny na Netflixie.


LUCIFER, sezon 4


To, co odpierniczało się w trzecim sezonie, było jakimś żartem, a moje żale wylałam w recenzji na Serialomaniaku (możecie przeczytać tutaj). A później Lucka skasowali. I Netflix go uratował i była to najlepsza decyzja pod słońcem, bo sezon czwarty przygód piekielnie przystojnego diabła po prostu... wymiata! Netflix zamknął niezbyt ciekawe wątki, jakie wprowadził trzeci sezon, dodał sporo swoich, relacja Chloe i Lucka poszła w takim kierunku, że wszyscy powinni być zadowoleni, a bohaterowie (na całe szczęście!) znowu byli sobą, czyli tacy, jak w pierwszych dwóch sezonach. Bardzo bym chciała, by w jakiś magiczny sposób sezon 3. po prostu przestał istnieć. Netflixowy sezon 4 ratuje sytuację niemal w każdym aspekcie. Dostaliśmy godne zakończenie, ale na całe szczęście, dostaniemy jeszcze finałowy piąty sezon.
Jeśli więc jakimś cudem wciąż nie widzieliście tego kryminalno-fantastycznego procedurala, to koniecznie musicie to nadrobić!

Serial jest dostępny na Netflixie.


BROOKLYN 9-9, sezony 1-4


W przypadku tego serialu bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie skusiłam się na niego wcześniej. I chociaż zaczęłam oglądanie Brooklynu w maju, to w tym momencie dostępne na Netflixie 4 sezony obejrzałam już dwa razy. Ten serial to złoto i diamenty. To istna uczta dla oka i serca. Humor jest przecudowny, bohateorowie są przecudowni, wszystkie wydarzenia angażują i są emocjonalne. W tym momencie odpalajcie pierwszy odcinek, ale już!

Serial jest dostępny na Netflixie, niestety tylko pierwsze cztery sezony.


WHAT/IF, sezon 1


To jeden z tych seriali, który jest durny do granic możliwości, a mimo to chce się oglądać dalej. Młode małżeństwo ma problemy finansowe i nagle dostają propozycję od wielkiej bizneswoman. Kobieta jest jest gotowa wesprzeć finansowo firmę Lisy Donowan, w zamian za noc z jej mężem. Już samo to brzmi jak absurd, a jeszcze bardziej absurdalne jest to, że małżeństwo zgadza się na to. A to jedynie początek dziwnych wydarzeń.
Ten serial ma swoje mocne strony, ale scenariusz na pewno do nich nie należy. Zdecydowanie na uznanie zasługują zdjęcia i muzyka. Naprawdę przyjemnie się to ogląda. Aktorzy też dają radę na przyzwoitym poziomie. Gdyby tylko fabularnie tak nie leżało, to byłby to naprawdę dobry serial. W tej chwili mogę jedynie powiedzieć, że jeśli lubicie produkcje typu guilty pleasure, to jak najbardziej What/if jest dla was. Jeśli nie, to nic nie stracicie, gdy ten głośny tytuł Netflixa sobie odpuścicie. 

Serial jest dostępny na Netflixie.


GRIMM, sezony 1-2


Nick jest detektywem i przy okazji śledztwa okazuje się, że zaczyna widzieć dziwne rzeczy. W tym samym czasie do Portland przyjeżdża jego ciocia, na którą polują dziwne kreatury, i która przekazuje mu rodzinny interes, czyli bycie Grimmem, którym jest polowanie na Weseny – pół-ludzi a pół-zwierzęta/potwory. 
Grimm to procedural kryminalno-fantastyczny, a ja uwielbiam takie produkcje. Nick zmaga się ze zbrodniami popełnianymi przez Weseny i musi się często nieźle nagimnastykować, by złapać sprawdzę i nie wyjść na wariata. To serial pełen akcji i intryg, który dostarcza świetnej rozrywki (również ze względu na bardzo dobry humor). Jeśli kolejne sezony będą trzymały poziom, z pewnością wspomnę o Grimmie w podsumowaniu roku. Koniecznie sprawdźcie!

Serial jest dostępny na Netflixie.



Oglądaliście już któryś z tych seriali? Jakie jest wasze zdanie na ich temat? 
I przede wszystkim, co dobrego wy w tym półroczu widzieliście?

Prześlij komentarz

2 Komentarze

  1. Titans bardzo mi się podobali i czekam z utęsknieniem na drugi sezon :D Za to do Lucyfera nie mogę się przekonać.
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w domu Lucyfer już obejrzany. Mąż go uwielbia. Właśnie mamy zamiar usiąść do „Domu z papieru”.

    OdpowiedzUsuń