"Szeptem" Becca Fitzpatrick

23.6.15






Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł: Szeptem
Oryginalny tytuł: Hush, Hush
Seria: tom 1
Data wydania: 2010
Przekład: Paweł Łopatka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 330




Recenzje Szeptem bywają różne – jednemu się podoba, drugiemu już niekoniecznie. Moje zdanie dryfuje gdzieś pomiędzy, nie do końca wiedząc, czy jest bliżej tak czy nie. Dużo czasu zajęło mi samo sięgnięcie po tę książkę – głównie przez przeczytane wcześniej recenzje, w których albo ktoś zachwalał, albo rzucał psom na pożarcie.



"Człowiek jest wrażliwy, bo zna ból i krzywdę".

Nora jest zwykłą nastolatką, która ma najlepszą przyjaciółkę i chodzi do szkoły – zaczyna się jak zwyczajne romansidło dla nastolatek, czyż nie? I tym właśnie jest. Poznaje Patcha, który nadszarpuje jej nerwy i który pojawia się wszędzie i wszystko wie. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy – jakież to typowe – których Nora nie potrafi wytłumaczyć. Ostrzeżenia innych, aby trzymała się od Patcha z daleka, tylko popychają ją ku niemu, chociaż z początku walczy. Kolejnym typowym elementem jest nowy, najpierw dobry, miły chłopak, który okazuje się draniem.
Spodziewałam się po tej książce czegoś zupełnie innego. Miałam nadzieję, że wykorzysta ten pomysł aniołów, że ten paranormal romance będzie o wiele lepszy. I poniekąd zawiodłam się. Po lekturze Black ice byłam pewna, że Szeptem będzie równie dobre, ale już wiem, że tych książek nie da się porównać.

"Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy".

Chociaż bardzo próbowałam, nie potrafiłam wczuć się w główną bohaterkę. Nie czułam tego dreszczyku, tego napięcia – zupełnie inaczej niż przy lekturze Black ice. Podobnie z Patchem, był sztywną postacią i jedyne co mi się w tej dwójce podobało, to poczucie humoru. Jedną postacią, jaka przypadła mi do gustu to Vee, najlepsza przyjaciółka Nory.

"O kurde. Kurdekurdekurde. Potrąciłaś j e l e n i a? Nic się nie stało? Może to był BAMBI?"

Styl pani Fitzpatrick poznałam już w wyżej wspomnianym Black ice i odnoszę wrażenie, że Szeptem pisała zupełnie inna osoba. Widać znaczną różnicę – może dlatego, że Szeptem to jej pierwsza książka?
Rzeczą, która najbardziej podoba mi się w tej książce, jest okładka – nic nie poradzę na to, że to zwykle ona krzyczy do mnie: jestem piękna, sięgnij po mnie!, a ja to robię i albo jestem zadowolona, albo rozczarowana. Chociaż mój młodszy brat dość zabawnie zmienił mój sposób patrzenia na nią, mówiąc nieco z rozbawieniem, nieco z przerażeniem: Ale ma rzeżuchę pod pachami!
Podsumowując, szału nie ma. Książka jak każda inna – schematowa, chociaż autorka miała świetny pomysł. Uwielbiam angel fantasy, ale Szeptem pod tym względem nie przypadło mi do gustu – jak wyżej mówiłam, liczyłam na coś znacznie lepszego.
Nie żałuję, że przeczytałam, aczkolwiek nie należę do osób, które powiedzą: świetne, koniecznie musisz przeczytać. Książka nijaka – i tymi dwoma słowami zakończę recenzję, sami musicie zdecydować, czy sięgniecie po tę lekturę.

Ocena: 5/10

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Mi akurat Szeptem przypadło do gustu. Całą serię pochłonęłam w 4 dni. :)

    http://antosia-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że za każdym razem, gdy czytam niepochlebną recenzję tej serii, to łamie mi się serce. Ja ją kocham, pokochałam ją już dobrych parę lat temu i sentyment nie pozwala mi przestać. To ta seria pokazała mi, jak piękne jest czytanie, to dzięki niej dzisiaj robię to z taką chęcią. To była pierwsza powieść, pierwsi bohaterowie, którzy skradli moje serce. Patch to moja pierwsza miłość ♥ :D Obiecałam sobie, że niedługo serię tę sobie odświeżę i nawet jeśli zobaczę, że nie jest tak idealna, jak kiedyś mi się wydawało, to nie straci w moich oczach :)
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafię Cię zrozumieć, mi serce się ściska gdy czytam, że ponoć Hopeless jest naciągana, cukierkowata, nierealna itd., gdzie w rzeczywistości złamała mi serce i skleiła na nowo, a Holder podniósł poprzeczkę moim przyszłym drugim połówkom. ♥ ;)

      Usuń

Subscribe