#czytelniczedylematy |2|

4.11.15

Dzisiaj przyszła pora na kolejną (drugą już!) odsłonę serii #czytelniczedylematy. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że postaram się dodawać takie posty raz w miesiącu, ponieważ przez moją czytelniczą półkę nad biurkiem przewija się zwykle sporo pozycji, z których niestety niekoniecznie wszystkie zostają przeczytane (ale o tym będzie nowa seria #porzucone).
Źródłem, jakie zasila moją półeczkę zazwyczaj jest Biblioteka Publiczna, ale ostatnio sięgam też po pozycje polecane przez znajomych i od nich je pożyczam.



Matthew Quick – „Poradnik pozytywnego myślenia”
Poznajcie Pata. Pat ma pewną teorię – jego życie to film, który zakończy się happy endem, czyli powrotem jego byłej żony. Pat musi tylko spełnić kilka warunków: robić codziennie setki brzuszków, czytać więcej książek, biegać ubrany w worek na śmieci, żeby zgubić ostatnie zbędne kilogramy, ćwiczyć bycie miłym i dwa razy dziennie łykać kolorowe pastylki. (Fakt, że Pat spędził kilka lat w zakładzie dla psychicznie chorych nie jest chyba wielkim zaskoczeniem). Niestety nic nie układa się tak, jak powinno. Nikt nie chce rozmawiać z nim o Nikki, jego ukochane Orły przegrywają kolejne mecze, a ojciec twierdzi, że Pat przyniósł pecha drużynie. Na domiar złego za Patem łazi piękna, choć równie stuknięta jak on Tiffany, prześladuje go Kenny G, a nowy terapeuta sugeruje zdradę jako formę terapii! Pat nie przestaje jednak myśleć pozytywnie. Czy to wystarczy, by osiągnął swój cel?”
Dlaczego chcę przeczytać?
Będzie to moja trzecia książka tego autora, który w poprzednich dwóch („Prawie jak gwiazda rocka” oraz „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”) pokazał już, że jego powieści są nadprzeciętne, powyżej jakiejkolwiek poprzeczki i po prostu wspaniałe. Dlatego też z przyjemnością sięgnę po Poradnik.


Daniel H. Wilson – „Robokalipsa”
Są wszędzie - w twoim domu, pracy, samochodzie... I wkrótce cię dopadną.
Nagle przestają działać wszystkie telefony i Internet. Z nieba spadają samoloty, a pozbawione kierowców samochody rozpoczynają polowania na ludzi. Coś przejmuje kontrolę nad komputerami, maszynami, elektrowniami i obroną wojskową.
Co się stanie, gdy cała technologia zwróci się przeciwko nam?
Czy istnieje sposób, by pokonać wroga, którego sami stworzyliśmy?”
Dlaczego chcę przeczytać?
Pierwszy raz książkę zobaczyłam w rękach przyjaciółki, która czytała ją na zajęciach z podstaw prawa. Wypytałam, dowiedziałam się, że książka należy do jej chłopaka i raz dwa poszedł do niego SMS, czy mogę ją pożyczyć. Odpowiedź była pozytywna, dlatego też książka stoi na półce i czeka na swoją kolej, a obie opinie, jakie o niej usłyszałam, zsumowane z opisem, coraz bardziej skłaniają mnie ku przeczytaniu.


Dymitry Glukhovsky – „Metro 2033”
Słońce na twarzy, świeże powietrze w płucach, trwa pod stopami... Słyszałem o takich rzeczach. Żyję w świecie bez nich, w świecie pod ziemią. Nie pamiętam życia sprzed wybuchu. Byłem chłopcem, kiedy mnie ocalili. Czy te rzeczy mogą wrócić? Taką mam nadzieję. Lecz teraz... Jedyne, czego się boję, to przyszłość.
Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat uległ zagładzie. Ocaleli tylko nieliczni, chroniący się w moskiewskim metrze, które dzięki unikalnej konstrukcji, stało się najprawdopodobniej ostatnim przyczółkiem ludzkości. […] Artem, młody mężczyzna z WOGN-u, otrzymuje zadanie: musi przedostać się do legendarnej stacji Polis, serca moskiewskiego metra, aby przekazać ostrzeżenie o nowym niebezpieczeństwie. Od powodzenia jego misji zależy przyszłość nie tylko peryferyjnej stacji, ale być może całej ocalałej w metrze ludzkości”.
Dlaczego chcę przeczytać?
Metro chciałam przeczytać od bardzo bardzo dawna, sama już nie pamiętam od kiedy. Szukałam egzemplarza w kilku bibliotekach i zawsze były wypożyczone. Ale pojawiła się inna okazja – koleżanka z klasy kupiła obie części Metra i gdy tylko sama skończyła, pożyczyła mi. Książka stoi na półce już miesiąc – niestety – a ja jestem dopiero w piątym rozdziale. Jest mi bardzo ciężko przebrnąć przez początek, ale z każdą stroną robi się coraz lepiej, jest mniej polityki świata przedstawionego, a więcej właściwej akcji.


K. A. Tucker – „Dziesięć płytkich oddechów”
„Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…"
Dlaczego chcę przeczytać?
Przeczytałam kiedyś świetną recenzję tej książki i tytuł raz-dwa trafił na moją listę „koniecznie przeczytać”, dlatego też, gdy trzy dni temu odwiedziłam bibliotekę, widząc ten pożądany tytuł od razu rzuciłam się w jego kierunku, nie patrząc nawet na to, że wokół było pusto i nikt by mi go nie zabrał sprzed nosa. :3 A dodatkowo ma tak piękną okładkę, że koniecznie musiałam ją wypożyczyć.


Jason Mott – „Przywróceni”
Na całym świecie ci, których kiedyś kochano, a którzy odeszli na zawsze, w niepojęty sposób powracają na ziemię. Nie mają żadnych nadprzyrodzonych zdolności. Są w wieku, w którym umarli, podczas gdy ich bliscy zdążyli się zestarzeć lub ułożyć sobie życie z kimś innym. Przywróceni pragną tylko jednego - odzyskać dawne życie. To, które odebrała im śmierć. Żyjący różnie reagują na ich powrót: jedni witają ich z otwartymi ramionami, inni są nieufni, jeszcze inni zrobią wszystko, by się ich pozbyć. Przywróconych zaczyna przybywać. Wszyscy zastanawiają się, ilu jeszcze może wrócić. Świat stopniowo zaczyna ogarniać niepokój, stawiając każdego przed koniecznością dokonywania trudnych wyborów. Nikt nie wie, jak to możliwe, ani dlaczego tak się dzieje. Nikt też nie potrafi powiedzieć, czy to cud, czy zapowiedź końca”.
Dlaczego chcę przeczytać?
Głównym powodem były słowa mojej ulubionej pani bibliotekarki: „koniecznie musisz przeczytać!”, więc skoro koniecznie, to koniecznie. A do tego ma ciekawy opis i genialną okładkę, na której widzimy świat (no, powiedzmy) do góry nogami. Myślę, że lektura rzeczywiście może być dobra.



Jako że Metro 2033 czyta mi się ciężko i powoli (no bo spójrzmy prawdzie w oczy, nie jest to lekka i przyjemna lektura z wesołymi bohaterami), w międzyczasie czytam też inne i tutaj pojawia się mój czytelniczy dylemat: od której pozycji zacząć? :3

_____
Wszystkie opisy oprócz opisu Metra pochodzą z lubimyczytac.pl.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Same fajne książki! :D
    Powodzenia w przeczytaniu ich :)

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę same ciekawe tytuły. Mam nadzieję, że wszystkie przypadną Ci do gustu ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń

Subscribe