"Wielki Gatsby" F.S. Fitzgerald

2.7.16


Tytuł: Wielki Gatsby
Autor: F. Scott Fitzgerald
Oryginalny tytuł: The Great Gatsby
Seria: Perły literatury
Przekład: Kazimierz Cap
Data wydania: 2013
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 190

Jedna z najważniejszych powieści XX wieku, jedna z pozycji na Setce BBC, klasyk literatury... ale obyło się bez wielkiego „wow”. A naprawdę na przeogromne „wow” liczyłam. Byłam nastawiona na coś dobrego i troszkę się rozczarowałam. Ale w sumie czego mogłam się spodziewać po tak starej powieści?

Nick, główny bohater, jest właściwie bohaterem pobocznym – jakkolwiek dziwnie to brzmi. Wszystko kręci się wokół Gatsby'ego. Na tamte standardy powieść musiała zrobić wielkie wrażenie, opisywała coś, o czym na co dzień nie było słychać. Zdrady, przekręty. Ale na mnie, na osobie współczesnej, wywarła wrażenie jedynie kiepskiej obyczajówki.
Chociaż autor skupiał się głównie na przedstawieniu Gatsby'ego, praktycznie nie znamy tej postaci. Co kilkanaście stron Nick opowiadał nam o kolejnej rzeczy, jakiej się o nim dowiedział, ale nawet to nie pozwalało nam poznać go wystarczająco. Na innych bohaterach Fitzgerald nie skupił się w ogóle. O Daisy wiemy tyle, że żałuje, że nie jest bardziej głupia i naiwna. O Tomie, że jest zaborczy wobec żony. O Jordan, że jest manipulantką – takie odniosłam wrażenie. A Nick? Nick, główny bohater, jest w tym wszystkim zaledwie imieniem – jak i wszyscy inni – i narratorem.

„Tak oto nieprzerwanie dążymy naprzód – pod prąd, który nieubłaganie spycha nas z powrotem i każe dryfować w przeszłość”.

Dialogów było mało, ale tutaj się z tego cieszyłam. Dlaczego? Często brzmiały jak typowe „Jaka dziś pogoda?” a w odpowiedzi „Lubię placki”. Jedna osoba pytała o coś, a ktoś odpowiadał o czymś zupełnie innym. Były wyrwane z kontekstu, jakby Fitzgerald chciał zapchać luki między jedną opowieścią Nicka a drugą.
Czytało mi się naprawdę źle – nienawidzę obyczajówek. O ile narrację jakoś mogłam znieść, o tyle dialogi wyprowadzały mnie z równowagi, podobnie jak irytujące zachowanie Daisy. Zadziwiające było to, że w tamtych czasach kobiety w kółko były pijane i na nikim nie robiło to wrażenia. Było to widać zwłaszcza podczas częstych przyjęć u Gatsby'ego, którym autor poświęcił wiele czasu. Dopiero pod koniec byłam zaciekawiona, bo wydarzyło się coś strasznego. Coś, co w małym stopniu (w porównaniu do reszty powieści) mnie zaciekawiło. Końcówka skłania do refleksji.
Mimo wszystko nie żałuję, że przeczytałam. Zawsze to jakieś doświadczenie, nowa wiedza, którą może będę mogła kiedyś wykorzystać. Czuję, że za kilkanaście dni zupełnie zapomnę, o czym była ta książka; nie utrzyma się w mojej pamięci – ale zawsze będę mogła przynajmniej powiedzieć, że ją przeczytałam. 

Ocena: 4/10

Książka przeczytana w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki

WYZWANIA:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,8 cm 

Ponownie zapraszam na mojego nowego, książkowego instagrama > @recenzjekoneko


You Might Also Like

1 komentarze

  1. To jedna z nielicznych negatywnych recenzji, co sprawia, że jeszcze bardziej chcę sięgnąć po tę lekturę, aby przekonać się, jakie wrażenie wywrze na mnie.

    OdpowiedzUsuń

Subscribe