"Stinger" Mia Sheridan [minirecenzja]

7.8.16


Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Autor: Mia Sheridan
Oryginalny tytuł: Stinger
Przekład: Marta Czub
Data wydania: 2016
Wydawnictwo: Helion SA
Liczba stron: 410

W końcu znalazłam idealne rozwiązanie, zarówno dla opcji recenzowania książek, których nie doczytałam, jak i tych, których recenzję odkładałam na potem, co równa się z zatarciem się szczegółów w mojej głowie. Panie i Panowie, przed Wami pierwsza na tym blogu MINIRECENZJA. I coś czuję, że będzie ich coraz więcej.



„Kto powiedział, że konferencje branżowe muszą być nudne?” – takimi słowami wita nas opis Stingera, co zupełnie mija się z treścią książki. Grace Hamilton postanawia olać konferencje, które do tej pory były dla niej bardzo istotne, aby uprawiać szalony seks z Carsonem Stingerem, gwiazdą porno. Już samo to sprawia, że z moich ust wychodzi śmiech. Tak, książka jest równie absurdalna, jak mój powyższy opis.
Grace – spokojna, zrównoważona młoda kobieta, dla której ważna jest kariera. Stinger – gwiazdor porno, który – o, niespodzianka! – wcale nie chce nim być, ale lubi seks. Jakimś cudem (ha!) udaje mu się namówić Grace na weekendowy seks, a ona właściwie ochoczo się na to zgadza, waląc w gruzy wszelkie swoje niespisane zasady.
Pisząc Bez słów, Mia Sheridan podniosła poprzeczkę. A ja zrobiłam ten błąd, że najpierw przeczytałam właśnie najnowszą książkę i dopiero sięgnęłam po wcześniejsze. Może gdybym od razu zaczęła od Stingera, moja opinia byłaby inna, może nawet byłabym zachwycona. Ale niestety – wiem, że autorka może pisać lepiej, i to o wiele.
Stinger to jedna z gorszych książek, jaką w tym roku czytałam. Nie jest tak absurdalnie żałosna co Piękny drań czy Collide, ale tak samo łączy w sobie elementy nieziemsko przystojnego mężczyzny, spokojnej kobiety, luksusu i seksu w każdym możliwym aspekcie. Stingera od nich różni jedynie sposób pisania scen erotycznych – nie są wyuzdane, ale subtelne też nie. Są raczej proste, niemalże pospolite.
Stinger nie zrobił na mnie wrażenia. Trochę mnie rozczarował, ale nie wywołał we mnie żadnych większych emocji. Czy polecam? Nie. Po prostu.  


Ocena: 3/10

WYZWANIA:


Dajcie znać, co myślicie o opcji minirecenzji. Jestem ciekawa. :) 
No i ponownie zapraszam na mojego Instagrama: recenzjekoneko

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Kurczę, ale właśnie miałam tę książkę zamówić. Teraz nie wiem co robić :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mini recenzja.. to chyba dobry pomysł, a może nawet i lepszy niż taka długa recenzja, gdyż ta recenzja zawiera same konkrety i nie zdradza zbyt wiele szczegółów. Co do książki to słyszałam o niej, ale nie zamierzam jej przeczytać. Nie mój typ:) Pozdrawiam!

    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieee... Dobra, wiedziałam, że będzie ze strony źle, ale że aż tak? Co ja mam zrobić z tym nieszczęsnym Stingerem na mojej półce teraz, co? Chyba przeczytam wtedy, kiedy będę chciała się wyżyć jakąś negatywną recenzją...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam ostatnio czytać tę książkę w formie ebooka i no nie, ta książka jest okropna, aż nawet nie dałam jej szansy i porzuciłam. Po dobrej lekurze "Bez słów" ta książka wydała mi się taka typowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Collide" oraz "Piękny drań" też mi się nie podobały, ale chciałam dać szansę "Stinger", bo "Bez słów" było świetne. Też zaczęłam od tyłu, czyli od nowości ;) Aczkolwiek teraz sama nie wiem czy czytać, czy też nie ;P Chyba zaryzykuje i zobaczymy jak to będzie ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie w ogóle takie książki nie interesują...
    Ps obserwuje, super blog! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zdecydowanie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A na mnie akurat "Stinger" wywarł bardzo pozytywne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem też jakoś sceptycznie nastawiona do tego typu literatury, w ostatnim czasie często o "Stinger" było słychać, więc recenzja się przyda, a chyba nie warto po tę książkę sięgać. Chyba że wpadnie w moje ręce, to postaram się też sama przekonać jaka jest :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe