"Ognisty pocałunek" Jennifer L. Armentrout

28.9.16


Ognisty pocałunek | Arktyczny dotyk | Ostatnie tchnienie

Z twórczością Jennifer Armentrout spotkałam się po raz pierwszy około roku temu — tom pierwszy serii Lux do tej pory darzę mieszanymi uczuciami. Chociaż był lekki i przyjemny, coś mi w nim nie grało. Mimo to dałam autorce drugą szansę. Czy tym razem coś się zmieniło?
Layla jest pół-demonem i pół-strażnikiem — płyną w niej obie te krwi, a dziewczyna jest rozrywana między pragnieniem unicestwienia swojej demonicznej cząstki, a pragnieniem wessania czyjejś duszy. Zdawać by się mogło, że niemoc w całowaniu chłopaków jest jej największym problemem, ale wtedy pojawia się on (czujecie ten dramatyczny wydźwięk?) — Roth, superseksowny demon wyższej kasty, który na polecenie Szefa (Lucek ma kolejne przezwisko, które tutaj pasuje idealnie) ma ją chronić.
Jest trochę typowych elementów charakterystycznych dla młodzieżówek: seksowny i zabawny demon rzucający tekstami z seksualnym podtekstem, pierwszy pocałunek, motyw „wybranki” czy zagłada ludzkości. I najbardziej oczywiste — dobry-niedobry demon.

„W McDonaldzie siedział demon. Miał wielki apetyt na Big Maki”. 

Ognisty pocałunek to lektura idealna, gdy chce się odpocząć, spędzić miło czas, albo... jedzie się autobusem. Nie wymaga od nas wiele. Styl Armentrout jest tu — takie odnoszę wrażenie — zupełnie różny od tego zapamiętanego z Lux. Przyjemny, lekki. Potrafi niesamowicie wciągnąć, a i historia nie nudzi. Mimo powielania schematu historii o demonach The Dark Elements jest świetnie poprowadzone, dodaje coś nowego w tym temacie. Gdybym miała wystawić osobną ocenę za prowadzenie akcji, bez wahania dałabym tę maksymalną. Nie ma tu przeciągania tego, co nieuniknione, nie ma też zbyt wielkiego natłoku wydarzeń. Akcja ma idealne tempo.
Przez swój sposób bycia, Roth od początku zawładną moim sercem, ale i od razu nie przypominał dogłębnie złego bohatera. To nie tak, że jest dobry — bo nie jest — ale to moja ulubiona postać. Co ciekawe, Layla mnie nie irytowała, a nawet ją polubiłam. Mimo przeciwności losu pozostała uśmiechniętą i odważną dziewczyną. Ale jej beznadziejna miłość do Zayna (albo Kamieniaka, jak lubi mówić Roth, co przemawia do mnie o wiele bardziej) doprowadzała mnie do szału.
Podsumowując Ognisty pocałunek to naprawdę dobra pozycja, zwłaszcza dla lubujących się w młodzieżówkach, temacie aniołów i demonów oraz lekkich, szybkich lektur „na raz”. A komu nie podobało się Lux (albo średnio podobało, jak mi): warto dać autorce drugą szansę.

9/10 

Tytuł: Ognisty pocałunek
Autor: Jennifer L. Armentrout
Oryginalny tytuł: White Hot Kiss
Przekład: Katarzyna A. Dyrek
Data wydania: 2016
Seria: The Dark Elements, t.1
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 495

WYZWANIA:

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Demony, ogień, pocałunek... Książka godna uwagi, chętnie ją przeczytam!
    Pozdrawiam // ksiazkiwpiekle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach tę książkę, dlatego cieszę się, że tak pozytywnie ją oceniasz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię serię Lux, ale do innych książek autorki na razie mnie nie ciągnie. Może kiedyś po nią sięgnę, ale na razie sobie odpuszczę ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje sie bardzo lekka, zaciekawiła mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno czytałam i nie zachwyciłam się nią jakoś bardzo, ale miło wspominam. Faktycznie, nie wymaga od nas nie wiadomo jakiego skupienia i uwagi - ot, lekka lektura do poczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię takie książki, jednak o tej pozycji wcześniej nie słyszałam. Po twojej recenzji chyba poświęcę jej chwilę i poszukam w bibliotece. c:

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka kompletnie mnie oczarowała. Była wspaniała. Bardzo polubiłam głównych bohaterów. <3 Z niecierpliwością czekam aż pojawi się trzecia część. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa tej lektury! :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe