#czytelniczedylematy |12| Po maturze?

9.5.17


Najważniejsze egzaminy maturalne już za mną, pozostają jedynie dwa ustne i rozszerzona historia, z czego dwa są w przyszłym tygodniu — można więc uznać, że już prawie po wszystkim i zająć się czytaniem. Nie żebym nie czytała przed maturą. ;)

Podtytułem dzisiejszego postu jest Po maturze? ale to poniekąd lista książek, jakie ostatnio kupiłam i jakie ostatnio do mnie trafiły. 

Ostatnio odnalazłam poniekąd własny styl zdjęć na Instagrama. Znalazłam fajny filrt, którego teraz będę używać do znudzenia. Odkąd mam nowy dywan, ciągle robię na nim zdjęcia, więc i jednolite tło się zgadza. Spełniam więc najważniejsze dwa elementy, by zdjęcia do siebie pasowały mniej lub bardziej. Dlatego też dzisiejszemu postowi będą towarzyszyć właśnie takie zdjęcia. Dajcie mi znać, czy wam się podobają. ;)

Po moich rekordowych 34 książkach w pierwszym kwartale roku, w kwietniu przeczytałam zaledwie dwie książki. Niemoc Czytelnicza połączona ze stresem przedmaturalnym zrobiły swoje. Dlatego dziś mam się czym chwalić, jeśli chodzi o nowo kupione i nieprzeczytane pozycje. 


Stosik 1, czyli fantastyka 


Ostatnio znów powracam do fantastyki i to całkiem często. Zaczęło się jakiś czas temu, gdy zapoznałam się z twórczością Sarah J. Maas. To ona przypomniała mi, jak bardzo lubię takie historie. Więc wszelakie kryminały odeszły w zapomnienie na rzecz fantastycznych historii.

Po wielkim zachwycie Szóstką wron czekałam z niecierpliwością na kontynuację tej duologii, odliczając dni do premiery. Jak się jednak okazało, chociaż kupiłam książkę w dniu premiery, wciąż czeka na mnie nieprzeczytana. Biorę się za nią, gdy tylko skończę Zakon Mimów, który wbrew pozorom (i moim zachwytom) idzie mi mozolnie. Uwielbiam świat, jaki stworzyła Shannon, jednak nie potrafię się wczytać do tego stopnia, by tak jak Czas żniw, przeczytać ten tom w dwa dni.

O Zakazanym życzeniu było głośno już przed premierą, gdy cały bookstagram o niej huczał. Wspaniałe recenzje, wszystkie pozytywne, sprawiły że kupiłam i wciąż nie przeczytałam. Mam za sobą dopiero dwa pierwsze rozdziały, jednak już czuję, że zakup będzie udany. Natomiast Królową Tearlingu (znów zachęcona opiniami z IG) odkupiłam od jednej dziewczyny, wraz z inną książką, o której będzie niżej. Mam nadzieję, że wszystkie pozytywne recenzje okażą się prawdziwe i ja również będę mogła taką napisać.



Stosik 2, czyli mała mieszanka


Chociaż są tu pozycje z pogranicza gatunków, wszystkie łączy element miłości. All the bright places kupiłam od tej samej dziewczyny od Królowej Tearlingu i jest to jeden z najbardziej satysfakcjonujących mnie zakupów, gdyż książka kosztowała mnie 20zł. Książka w oryginale, w stanie idealnym (podobno czytana raz, jednak na moje oko nawet nie była otwierana, co jedynie świadczy o tym, jak dziewczyna cudownie traktuje książki). Powiedzieć, że jestem zadowolona, to wielkie niedopowiedzenie. Co prawda wciąż powoli czytam It ends with us, jednak All the bright places będzie drugie w kolejności i nawet, jeśli książka średnio mi się spodoba, to jednak satysfakcja przeczytania w oryginale będzie tak wielka, że przyćmi wszelkie niedogonienia, o których czytałam w recenzjach.


Kiedy pada deszcz to również głośny tytuł. Książkę (na całe szczęście!) mam z biblioteki i po czterdziestu stronach już wiem, że mnie nie zachwyci. Bo już nie bardzo mi się podoba. Przed oddaniem do biblioteki powstrzymuje mnie jedna rzecz — nowy projekt na blogu, o którym więcej już niebawem.

Wielkie kłamstewka wygrałam u Lustro rzeczywistości i odciągają mnie od czytania inne tytuły, na które albo długo czekałam, albo mam ograniczony czas, by je przeczytać. Nie mniej, jestem ciekawa tej pozycji, zwłaszcza, że szykuję się do obejrzenia serialu.

Mleko i miód ma zarówno swoich miłośników, jak i osoby całkowicie rozczarowane. Ja chyba należę do tych pierwszych, chociaż książkę przeczytałam dopiero do połowy. Rupi jednak chwyciła mnie za serce prostotą swoich słów, które zawierają tyle emocji i prawdy, że niejednokrotnie odnalazłam w jej wierszach zdania naprawdę mocno mnie dotykające. Boję się, co znajdę dalej i chyba to jest powodem, czemu jeszcze jej nie skończyłam. Kupiłam wersję dwujęzyczną i to był dobry wybór. Z reguły najpierw czytam wersję angielską, dopiero później polską. Co najlepsze, kosztowała mnie ok. 25zł, podczas gdy w tym samym czasie sama wersja polska była za bodajże 36zł. Także upolowałam niesamowitą okazję.

No i na samym końcu Jak powietrze, czyli książka, którą muszę przeczytać do końca tygodnia, gdyż jest z Book touru u Poligon domowy. Mam za sobą już 160 stron i mam dwie różne opinie — z jednej strony historia bardzo mi się podoba i czuję, że fabularnie będzie świetnie, jednak z drugiej czasem są takie zdania/informacje, które wywołują mój śmiech (w negatywnym znaczeniu). Jak choćby sytuacja, gdy Dominik pokazał jej zdjęcie swojego rodzeństwa na swoim telefonie, stronę dalej mamy napisane, że Oliwia wyjęła zdjęcie dzieci z torebki. Mimo wszystko dobrze się bawię i myślę, że w efekcie wyjdzie raczej pozytywna opinia.



Czytaliście jakieś pozycje z moich stosików? Co o nich sądzicie? I jakie Wy macie zalegające na półkach nowe książki, dla których ostatnio nie mieliście czasu?


You Might Also Like

5 komentarze

  1. Zdjęcia przepiękne *.*
    Strasznie zazdroszczę Ci „Królestwa kanciarzy” - też strasznie podobała mi się „Szóstka wron”, ale jakoś nie mogę się przemóc by kupić drugi tom :/
    Co do Rupi Kaur... Czytałam tylko te wiersze, które były ogólnodostępne przed premierą „Mleka i miodu” i raczej do mnie nie przemówiły.
    „Zakon Mimów” kupiłam tuż po premierze (dokładnie pamiętam, jak leciałam po niego do empiku XD) i jakoś do tej pory go nie przeczytałam... Nie wiem, czemu bo „Czas Żniw” naprawdę mnie zachwycił XD
    „Zakazane życzenie” to naprawdę świetna powieść, strasznie mi się podobała. Polecam z całego serducha!
    Gratuluję przebrnięcia przez matury i życzę powodzenia na ustnych i historii ;) I oczywiście miłego czytania!

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  2. "Królestwo kanciarzy" właśnie czytam i... na razie jest ok, ale bez szału :) Jestem w 1/3.
    "Królową Tearlingu" polecam. Aczkolwiek dla mnie pierwszy tom był dobry, ale czasami przynudzał. Za to drugi to mistrzostwo! Dzisiaj zamówiłam "Losy Tearlingu" i już nie mogę się doczekać lektury :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam Wielkie kłamsewka - super! No i Królestwo kanciarzy, czyta się rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie Zakon Mimów się bardzo podobał i przeczytałam go w dwa dni :D Co do 'Królestwa kanciarzy' to czeka na swoją kolej :) Zakazane życzenie, Królową tearlingu i All the bright places mam w planach, ale raczej odległych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne te nowe zdjęcia :)
    Również zaczęłam czytać "Kiedy pada deszcz" być może historia po jakimś czasie spodobałaby mi się, ale nie mogłam przetrwać stylu pisania autorki, dlatego porzuciłam tą pozycję :/

    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Subscribe