Diabelsko-anielska trylogia - Katarzyna Berenika Miszczuk

30.9.15




Dzisiejsza recenzja będzie nieco nietypowa, ponieważ składać się będzie z trzech mini-recenzji. Pomyślałam, że zamiast trzech osobnych, mogę napisać jedną dużą, bogatszą w treści. Więc zapraszam serdecznie na recenzję trylogii: „ja, diablica”, „ja, anielica” oraz „ja, potępiona” autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk.










Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: ja, diablica
Data wydania: 2010
Wydawnictwo: wab
Liczba stron: 416

Autor: K.B. Miszczuk
Tytuł: ja, anielica
Data wydania: 2011
Wydawnictwo: wab
Liczba stron: 384

Autor: K.B. Miszczuk
Tytuł: ja, potępiona
Data wydania: 2012
Wydawnictwo: wab
Liczba stron: 416


Jak już wspominałam, ta recenzja nie będzie typowa i niestety, bardziej będzie przypominała mój wywód i opis bohaterów. Dlaczego? Ponieważ ciężko opisać książki, w których co kilka stron mamy kolejną akcję, która napędza wcześniejszą, tak, aby nie zdradzić zbyt dużo i nie popsuć przyjemności czytania.
Już dawno miałam przyjemność czytać tak przyjemne i zabawne książki, jak diabelsko-anielska trylogia. A nawet pokuszę się o stwierdzenie, że tak zabawnych jeszcze nie czytałam. Nie było takiego rozdziału, przy którym chociażby nie zachichotałam, nie mówiąc o śmianiu się w głos.
Wiktorię poznajemy, gdy już jest w Piekle, a konkretnie w piekielnym urzędzie, gdzie odsyłają ją z sali do sali, a należy również wspomnieć, że sale mają numer 6, 66 i 666, zaś 6666 to gabinet Szatana. W jednym z gabinetów poznaje diabła Beletha – moją ulubioną postać. Chyba ulubioną. Nie, jednak nie, ale jedną z tych ulubionych. Miałam wrażenie, że momentami główna bohaterka nie wie, czego chce, czego pragnie i jakimi zasadami się kieruje, ale jest barwną, dobrze i wyraźnie wykreowaną postacią. I bardzo łatwo daje sobą manipulować – świadomie czy nie, bo zdania na ten temat słyszałam różne. W każdym razie gdzie by się nie pojawiła, tam zaraz robi się zamieszanie.

„Beleth był niesamowicie przystojny. Nie mogłam oderwać wzroku od jego klatki piersiowej. Zmierzwione włosy, tym razem nieułożone w misternego irokeza, opadały mu na czoło.– Skup się na tym, co mówię, a nie na tym, jak wyglądam – zagrzmiał, ale już spokojniej.W jego oczach zobaczyłam błysk rozbawienia.– Znowu podsłuchujesz moje myśli – mruknęłam zła, że mnie przejrzał.– Jak jesteś pijana, to w ogóle ich nie pilnujesz – stwierdził już spokojny i usiadł na brzegu łóżka, oddając mi poduszkę”.


Diabeł Beleth – postać, w której uroku się zakochałam. Czarnowłosy, z irokezem, przystojniak jakich mało, seksowny, do tego zabawny, uroczy i... No powiedzcie, jak tu się nie zakochać? Zwłaszcza, jak od czasu do czasu zakłada szarawary i jest bez koszulki. A do tego jeździ super-szybkim czerwonym autkiem, którego jako kobieta zapomniałam nazwy. Pożąda Wiktorię i rywalizuje z Piotrusiem. Przez wszystkie trzy tomy to właśnie jemu kibicowałam.
Azazel – diabeł, który chce przejąć stanowisko Szatana. Absolutnie genialna i przezabawna postać. Pożąda Kleopatrę i nienawidzi Napoleona – a jego denerwowanie się, gdy Kleo spotyka się właśnie z Napoleonem, jest wręcz śmiesznie słodkie. Wykorzystuje Wiktorię do własnych celów – nie, nie seksualnych, pamiętajmy, że on woli Kleo! – głównie do przejęcia władzy, najpierw nad Niższą Arkadią, później nad Niebem. Chytry, zabawny i równie seksowny.

„– Nigdy do niczego cię nie namawiałem – kontynuował i jeszcze raz powtórzył: – Mówiłem tylko, co ja bym zrobił. Równie dobrze mogłem powiedzieć ci, że... że... – zamyślił się – że na twoim miejscu przespałbym się z Belethem!Beleth dosłownie storpedował go wzrokiem.– Czego robić nie zamierzam, bo nie jest w moim typie – dopowiedział szybko Azazel.– No ja myślę, że nie zamierzasz... – warknął Beleth z odrazą.– Jak dla mnie, masz za małe cycki – oświadczył mu prosto z mostu Azazel”.


Lucek – bądź też Lucyfer, Szatan – to właściwie moja najulubieńsza postać. Wpierdziela eklerki, trzyma w swoim gabinecie krzyż Jezusa, drzewko z jabłkami i inne symbole religijne, a na tapecie w swoim niechronionym hasłem komputerze ma swoją przeróbkę z Angeliną Jolie. No i rzecz jasna, rywalizuje z Gabrysiem, chociaż to Azazela nie cierpi najbardziej i z chęcią by się go pozbył. Najzabawniejsza postać w książkach, i pokuszę się tutaj o stwierdzenie, że to dzięki świetnemu wykorzystaniu komizmu sytuacyjnego i komuzmu postaci – jest wręcz nieziemsko wykreowany! A ja jestem pełna podziwu dla autorki, że stworzyła kogoś tak świetnego na zwykłych kartkach papieru. Lucek jest wręcz żywy, a czytając miałam wrażenie, że siedzi obok mnie na kanapie i śmieje się ze mnie.

„– Ty pomiocie Szatana!!!Jak śmiesz?!Hmm... Lucek by się chyba zdenerwował. Wątpię by ucieszyły go insynuacje, że możemy być spokrewnieni”.


Gabryś – inaczej Archanioł Gabriel – nie jest nawet postacią, którą lubię, nie wspominając już o ulubionych, ale w parze z Luckiem potrafią odstawić takie przedstawienie, że głowa mała.
No i nieszczęsny Piotruś! Najbardziej irytująca postać we wszystkich trzech tomach, którą miałam ochotę zadźgać i udusić na niemalże każdej stronie, na której występowała. Pierwsza miłość Wiktorii, totalny idiota. I jak na złość, zawsze wszystko komplikował i wsadzał nos w nie swoje sprawy. I już wiem, że gdy tylko poznam jakiegoś Piotrka w prawdziwym życiu, na dzień dobry powiem mu: sorry, nie. Śmiałam się, że ta postać zniszczyła mi życie – dodajmy do tego, że mój tata to Piotr. ;)

„– Maleńka, nie płacz. Przecież wiesz, że to zawsze było bez sensu. – Niezręcznie poklepał mnie po kolanie i podał wyczarowaną przez siebie chustkę.– Wieeem – wychlipałam.– I przecież wiesz, że on nigdy nic do ciebie nie czuł...– Wieeem – jęknęłam jeszcze żałośniej.– I przecież wiesz, że sama też go nigdy nie kochałaś. To tylko ci się wydawało. Tak naprawdę kochasz mnie.Umilkłam i spojrzałam na niego ostro.– Tego akurat nie wiem...”


Kleopatra – tak, dokładnie ta Kleopatra – jest niezwykle barwną postacią, mocno zarysowaną, która wydaje się być dwulicową diablicą, ale bywa też naprawdę dobrą przyjaciółką. Śmierć – bezosobowa i bez ciała, mówi o sobie „ono”, ale jak się okazuje, jest kobietą. Pojawiała się w idealnych momentach. Nie czuło się ani niedosytu, ani nadmiaru – wyważona idealnie. Zabawna na swój sposób, również jedna z lepszych postaci.

„– Witaj, Kleosiu – cicho odezwał się Azazel, wychylając się zza naszych pleców. – Wyglądasz nieziemsko.– To oczywiste – prychnęła. – W końcu jestem najpiękniejszą kobietą nacałym świecie”.


Charon przerażał mnie bardziej niż Śmierć. Mimo, że obydwoje najwyraźniej zaopatrywali się w tym samym butiku.– Nie znasz przypadkiem Śmierci? – zagadnęłam.– To moja siostra – odparł.Współczuję rodzicom...”


I teraz jedyny minus, jaki mogę wytknąć: nierozwinięty wątek kota Behemota, który mógłby być naprawdę świetnym elementem, ale był niedopracowany. Pojawiał się tylko wtedy, gdy Wiktorię trzeba było uratować, a gdy dawał jej wskazówki, czego nie robić, ona i tak to robiła.
Pani Miszczuk stworzyła świetny świat Piekła – Niższej Arkadii – gdzie można robić wszystko, co się chce, a diabły mają własne klucze, któe otwierają drzwi, przez które dostać się można wszędzie; Nieba – Arkadii – gdzie jest miło, pięknie, pastelowo oraz Tartaru, gdzie znajduje się dziwna wersja Hitlera (jest zbyt miły), Kuby Rozpruwacza i wręcz genialna postać Achillesa. Wyobraźcie sobie Brata Pitta (z Troi) w wersji zamulonej – czyż to nie zabawne?
Kolejnym zabawnym elementem było uwielbienie dla liczb: w Piekle 6, w Niebie 7, zaś w Tartarze 8. Styl lekki, czyta się szybciutko. Akcja napędza akcję, zwiedzamy wraz z Wiktorią pewne zakątki świata i – uwaga – naśmiewamy się z religii, wierzeń, sekt i mitów. I właśnie tym akcentem zakończę recenzję: jeśli masz systans do religii, przeczytaj, bo warto; ale jeśli przeszkadza ci karykaturalne przedstawienie Nieba i innych wierzeń, odpuść sobie.

„– Mam pewien problem – stwierdził Beleth. – A raczej my wszyscy mamy pewien problem.Blondwłosy Lucyfer lekko pobladł. Jego pierś ukryta pod białą koszulą z szerokim żabotem zaczęła poruszać się w rytm nerwowego oddechu.– Co znowu zrobił Azazel? – zapytał głucho”.


Ocena: 9/10



KLUCZNIK: 1. 4fun; 2. Okładkowe niebo (2 tom)
Książki przeczytane w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Chodzi za mną ta książka więc na pewno ją przeczytam ;)

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ostatnio tę książkę w księgarni po bardzo przystępnej cenie i zastanawiałam się nad jej kupnem, jednak w końcu się rozmyśliłam. Chyba będę musiała po nią wrócić ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń

Subscribe