"Oddam Ci słońce" Jandy Nelson

7.11.15


„Czasem człowiekowi wydaje się, że coś wie, wie na pewno, a potem się okazuje, że nie wie nic”.
Oddam Ci słońce to bardzo wyjątkowa powieść, z wielu powodów. Gdy tylko zobaczyłam ją w bibliotece, musiałam ją wypożyczyć, ale na mojej drodze stanęła przeszkoda – książka jeszcze nie została wprowadzona do systemu. Zrobiłam smutną minę i ruszyłam na poszukiwanie czegoś innego, a gdy wróciłam do biurka z dwoma innymi książkami, ta pozycja już widniała na moim koncie – Pani Danusiu, jest Pani najlepsza! ♥

„Większość ludzi, kiedy widzi się ich po raz kolejny, wygląda inaczej, niż się ich zapamiętało”.

Historia opowiedziana jest z dwóch perspektyw – Noah'ego i Judy, bliźniaków, którzy dawniej byli jak jedna, wspólna całość. Między nimi coś się popsuło, a co i dlaczego, dowiadujemy się stopiowo, wraz z rozwojem akcji, kawałek po kawałeczku – raz od Noah, raz od Judy.

„– Kocham cię – mówię do niego, ale wychodzi mi: – Cześć.– Ja też, strasznie – odpowiada, tylko brzmi to jak: – O, cześć, stary”.

Można by wymieniać bardzo długo, o czym jest Oddam Ci słońce: o miłości (w różnych wersjach i aspektach), o bólu, stracie, akceptacji samego siebie i innych... Ale najbardziej – przynajmniej z mojego punktu widzenia – o tym, do czego doprowadzają kłamstwa, niedopowiedzenia i brak zaufania innym, ważnym dla nas osobom. Jandy Nelson w swojej drugiej książce znowu łączy bohaterów na różne sposoby. Każdy z nich jest wyraźny i ma swój wielki wkład w całą historię. To trochę jak łańcuch pokarmowy; trawę je kura, kurę je lis, a lisa ktośtam – ktoś zrobi coś, co doprowadzi do czegoś, a to doprowadzi do czegoś jeszcze innego.

„Rysuję portrety, więc wiem, że trzeba na kogoś patrzeć naprawdę długo, żeby zobaczyć, co ukrywa, zobaczyć jego wewnętrzną twarz, a kiedy już się dostrzeże i uda się ją uchwycić, ludzie nie mogą się nadziwić, że na rysunku są tacy do siebie podobni”.

Perspektywa Judy bardziej przypadła mi do gustu, prawdopodobnie dlatego, że każdy fragment był opisany, gdy miała ona 16 lat. W Noaha mamy inaczej, Noah dojrzewa przez całą książkę i poznajemy go najpierw, gdy ma lat 13, później 14 i dopiero pod koniec 16. Widzimy zmiany, jakie w nim zaszły i mamy dokładnie wyjaśnione przyczyny. I o ile znacznie bardziej lubiłam postać Noaha, o tyle dużo lepiej czytało mi się o jego siostrze, chociaż jest ona według mnie najgorszą postacią w powieści. Nie polubiłybyśmy się w prawdziwym życiu.

U Noaha, ale tego młodszego 13-to i 14-to letniego, podoba mi się jakże bujna wyobraźnia. To, jak potrafił „rysować w głowie”. Dodawało to uroku, zwłaszcza dopiski w nawiasach z tytułami auto- i portretów.

„– Okej – ciągnie. – Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.– I słońce, Jude.– No dobra – mówi, co kompletnie mnie zdumiewa. – Dam ci słońce.– To teraz mam już w zasadzie wszystko! – zauważam. – Chyba zwariowałaś!– Ale ja mam jego”.

Każdy bohater, czy to ich mama, czy Oscar, czy Guilliermo – wszyscy są tak idealnie wykreowani, że czytając miałam wrażenie, że żyją w realnym świecie. Jandy Nelson niewątpliwie jest mistrzynią opisywania uczuć i relacji. Relacje Noah-Judy są genialne. To, jacy byli dla siebie kiedyś, jacy są aktualnie i to, co ich łączy.

Oddam ci słońce to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio miałam przyjemność przeczytać i w pełni zasługuje na swoją ocenę. ;)

10/10

Autor: Jandy Nelson

Tytuł: Oddam Ci słońce
Oryginalny tytuł: I'll Give You the Sun
Data wydania: 2015
Przekład: Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo: Otwarte, moondrive
Liczba stron: 375

KLUCZNIK: 1. Narratorką jest kobieta

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Na mnie też zrobiła wielkie wrażenie :) Niezwykle plastyczny język, a Noah po prostu uwielbiam.

    PS. Mam jeden "zarzut" - imię Noah powinno odmieniać się raczej "Noaha" a nie "Noahego". Tak było przynajmniej w książce :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie miałam rozkminę przy tym imieniu, bo no Noah czytasz Noa, tego "h" tam nie słychać... Więc dopełniacz to nie "Noaa" (mam na myśli wymowę) tylko "Noego". Ale nie wiem, w sumie tylko w jednym miejscu tak napisałam. Póki co zostawię, później się zobaczy. ;)

      Usuń
    2. W angielskim mają o tyle łatwiej, że... się nie odmienia :P

      Usuń
  2. Do tej pory widziałam prawie same pozytywne opinie o tej książce, a to sprawia, że coraz bardziej chcę ją przeczytać ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam straszną ochotę przeczytać te książkę ;D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle pozytywnych opinii na temat tej książki! A ja jeszcze jej nie przeczytałam! Aż wstyd się przyznać :< Recenzja ujmująca! <3
    Pozdrawiam!
    http://czytelniczemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka ta jest moim marzeniem do przeczytania, ciągle się staram by ją zdobyć, a ona mi ucieka, ale czuję do niej sentyment i prędzej czy później, na pewno ją przeczytam. Dziękuję za zachęcającą recenzję :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe