#okładkowelove |1|

6.3.16


Tytuł tej serii powinien być niektórym znany, gdyż kiedyś na blogu Ami było takie wyzwanie książkowe. W tym roku go nie ma – wielka szkoda, bo miało potencjał i z mojej strony było uwielbiane. A jako iż osobiście – chociaż nie powinnam – oceniam książkę po okładce, postanowiłam dodać to do moich serii postów. Co jakiś czas (podejrzewam, że raz na miesiąc lub dwa – to zależy od tego, ile książek uda mi się przeczytać i, ewentualnie, recenzji napisać) będzie się pojawiał mój ranking pięciu (lub więcej, zobaczymy) książek z najlepszymi okładkami, albo po prostu takimi, które skradły moje serce. Jak Wam się podoba mój pomysł?
Mam to do siebie, że wpadam na mnóstwo pomysłów, z których często wiele zaczynam i nie kończę, ale myślę, że #okładkowelove raczej utrzyma się na blogu, głównie przez wzgląd na to, że ja naprawdę często popełniam ten grzech i oceniam książkę po okładce.
W pierwszej odsłonie tej serii pokażę 6 okładek, jakie skradły mi serce od momentu, gdy zaczęłam prowadzić tego bloga, czyli... będzie to ranking z 10 ostatnich miesięcy.
Zaczynamy!


*kolejność przedstawionych książek jest przypadkowa*


losing hope
Po przeczytaniu Hopeless byłam totalnie rozbita, dlatego wiadomość o kontynuacji sprawiła, że koniecznie zapragnęłam mieć również Losing hope. Pierwszy rzut oka na okładkę wystarczył, abym wiedziała, że jestem zakochana. Złączone dłonie, całość utrzymana w odcieniach szarości z jednym elementem kolorystycznym. Piękna, tak samo jak i historia, którą reprezentuje.

wypowiedz jej imię
Myślę, że każdy się zgodzi, że ta okładka przyciąga wzrok. Spojrzenie postaci na niej zamieszczonej wręcz hipnotyzuje i wywołuje niepokój – podobnie jak i treść książki. Myślę, że jest to jedna z takich pozycji, gdzie bez skrupułów możemy powiedzieć grunt to okładka!

numery
Duży, prześwitujący napis na białym tle. A w literkach ukryte obrazy, nawiązujące – i to jak dobrze! – do treści książki. Patrząc pod światło można zauważyć małe cyferki. Szata graficzna Numerów urzekła mnie już na początku i myślę, że ten fakt pozostanie w mojej pamięci jeszcze na bardzo długo.

maybe someday
Piękna okładka, piękna historia. Delikatny odcień między brązem a pomarańczem, delikatne i precyzyjnie dobrane czcionki – nic dodać, nic ująć. Okładka zdecydowanie wygląda korzystnie na półce, zdobiąc ją. Wiem co mówię, na mojej wygląda wspaniale. ;)

panika
To jeden z tych przypadków, gdzie treść nie dorównuje okładce. Ta przywodzi na myśl tajemnicę, niebezpieczeństwo, determinację, przygodę – to moje skojarzenia. Jak się okazuje, treść nie zachwyca, o czym pisałam w recenzji dwa posty wcześniej. Nie mniej, samej okładce nie mam nic do zarzucenia, wręcz przeciwnie.

złe dziewczyny nie umierają
Zachwycająca, niepokojąco tajemnicza, wręcz magiczna – i jak się okazuje, odzwierciedla treść książki niemalże idealnie. Utrzymana w tajemniczej atmosferze – zupełnie jak sama pozycja – wręcz prosi się o przeczytanie.


To moje TOP 6 najlepszych okładek przeczytanych przeze mnie książek w ciągu ostatnich miesięcy – a jakie są Wasze? Podzielcie się!  

You Might Also Like

6 komentarze

  1. z wybranych przez Ciebie najbardziej podoba mi się Panika. moją ulubioną okładką ostatnio jest Światło, którego nie widać Anthony'ego Doerra i Znalezione nie kradzione Kinga. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna okładka „Złe dziewczyny nigdy nie umierają”! Zgodzę się też co do „Maybe Someday”. Kolory idealnie odwzorowują klimat panujący w książce! :D
    Pozdrawiam cieplutko ♥

    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nic autorstwa Hoover, ale pierwsze, co mnie do niej przekonało to fakt, iż jej książki zostały przecudownie wydane. Wiem, nie powinnam osądzać autorki po ciężkiej pracy, jaką w głównej mierze wykonało wydawnictwo - ale jakoś wiedząc, że powieść to arcydzieło graficzne, lepiej mi się ją czyta :D
    Zdecydowanie klimat "Wypowiedz jej imię" jest podobny do okładki. Mroczny, przerażający, ale nie do przesady, złożony... bardzo mi się ona podobała :)
    O "Numerach" słyszałam niewiele, ale pamiętam, że kiedyś bardzo chciałam je przeczytać.
    O reszcie książek mam nieco mieszane zdanie :P a poza tym, skoro top 5, to czemu jest tutaj 6 książek? :P
    U mnie recenzja "Niezłomnych" :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tylko #human, nie każ mi poprawnie dodawać. ;p Źle policzyłam, z lekka przypał, ale dziękuję za zwrócenie uwagi, haha. :D

      Usuń
  4. Z tych książek, chyba najbardziej podoba mi się okładka "Złe dziewczyny nie umierają". Natomiast w "Panice" trochę drażni mnie ten żółty pasek przechodzący przez twarz dziewczyny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zachwycające okładki, ja chyba też robiłam bodajże taki post, ale w inne formie. Jestem za tym by ten post post był częściej. :D
    Też lubię okładki. Z tych tutaj najbardziej mi się właśnie podoba "Panika", tylko szkoda, że treść nie dorównuje. W ogóle okazuje się, że ta książka jest słaba. :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń

Subscribe