Niepopularne opinie o popularnych książkach

12.6.16


… czyli pierwszy tag na moim blogu. Ogólnie obiecałam sobie, że nie będę się tutaj bawić w LBA, tagi, czy inne takie „bloggerskie gierki”, ale The Unpopular Opinions Book Tag, który widziałam już na kilku blogach, jakie obserwuję, po prostu skradł moje serce, bo mogę w nim ponarzekać do woli i wyrazić swoją frustrację!
Więc... Zachęcam do lektury! ;)



Popularna książka lub seria, której nie lubisz
Tutaj mogłabym narzekać i wymieniać całkiem sporo pozycji, jednak zdecydowanie taką książką jest Eleonora&Park od Rainbow Rowell. Nie dałam rady jej przeczytać całej za pierwszym razem, teraz ze względu na Klub Książki próbuję po raz drugi i idzie mi równie ciężko. Styl autorki jest aż nazbyt pospolity, a zdania w większości są nieudolne, często też wyrwane z kontekstu.
Większość blogerek pisze o tym, jaka to piękna i niewyidealizowana historia o pierwszej miłości, ale dlaczego nikt nie powie o tym, że jest okropnie napisana? Mnie nie urzekła nawet w małym kawałeczku.
Eleonora&Park zaciekle wojowała o pierwsze miejsce razem z: wszystkim, co wyszło spod pióra Johna Greena, serią Niezgodna, Love, Rosie i Władcą Pierścieni.
Niezgodna kojarzy mi się tylko z Igrzyskami Śmierci, poprzez (przepraszam za słownictwo) zerżnięcie loga na okładce – to skutecznie odepchnęło mnie od tej serii. W dodatku – z tego co słyszałam od dwóch znajomych bibliotekarek – ma słabą korektę, więc braki przecinków, kropek na końcu zdania, literówki i inne błędy to to, co możemy znaleźć na większości stron. Nie, takiemu czemuś mówię stanowcze „nie”.
Recenzja Love, Rosie była jedną z pierwszych recenzji na tym blogu. Książka zupełnie do mnie nie trafiła, a „mijanie” się miłości Rosie i Alexa było naciągane, sztucznie przedłużone i... męczące. Jeśli ktoś waha się między czytaniem książki a obejrzeniem filmu – polecam film. To jedna z niewielu sytuacji, gdy mówię, że film jest lepszy od książki.
John Green zupełnie do mnie nie trafia swoim stylem pisania, a z tego co mi wiadomo, każda jego książka jest identyczna. Więc czemu mam tracić na niego czas, skoro mogę czytać inne, dużo lepsze książki?
Z Tolkienem sprawa ma się tak, że w gimnazjum byłam zmuszona do przeczytania Hobbita. Po tym nieprzyjemnym doświadczeniu przyrzekłam, że więcej nie tknę nic, co autor napisał. Nie, dziękuję.


Popularna książka lub seria, której wszyscy nienawidzą, ale Ty kochasz.
Trylogia Dotyk Julii ma wielu przeciwników, jednak ja należę do tej drugiej grupy – do tych oczarowanych nią. Mam sentyment – pierwszy raz (tak, czytałam tom 1 więcej niż raz) czytałam ją w pociągu, wracając z wakacji i zachwyciła mnie do tego stopnia, że przeczytałam całą za jednym razem i niedługo potem kupiłam papierowy egzemplarz. Wciąż ubolewam nad faktem, że nie miałam jeszcze okazji przeczytać trzeciego tomu – ale wierzę, że to nadrobię.
Sporo osób mówi, że styl autorki jest nieprzyjemny w czytaniu, że skreślone myśli bohaterki przeszkadzają, albo że czasem brak przecinków przeszkadza. Moim zdaniem to dodaje uroku książce. Daje nam do myślenia. A przede wszystkim zwiększa emocje.


Trójkąt miłosny, w którym główny bohater/bohaterka, według Ciebie, wybrała złą osobę LUB literacka para, której nie lubisz.
Moja odpowiedź tutaj będzie jednoznaczna: Katniss–Gale–Peeta, czyli miłosny trójkąt z Igrzysk Śmierci. Po prostu nie jestem w stanie znieść postaci Peety. Irytuje mnie samym swoim istnieniem.
Nie mogę też nie wspomnieć o Christianie i Anastasi z 50 twarzy Greya oraz Emily, Dillonie i Gavinie z Collide – nie mam pojęcia, w jaki sposób powstawały te postaci, ale... Boże, czy Ty to widzisz!?


Popularny gatunek literacki, po który rzadko sięgasz.
Typowy romans i obyczajówka w jednym – nie mam nic do tych gatunków, ale nie byłabym w stanie przeczytać (powiedzmy) dwudziestu książek Nory Roberts czy Danielle Steel pod rząd. Jedna na rok – jasne, czemu nie. Jednak na tym poprzestańmy.
Nie sięgam też często po fantastykę – kiedyś przeczytałam 5 tomów Wiedźmina oraz większość książek Trudi Canavan i właściwie to by było na tyle z takiej typowej fantastyki.


Popularny bądź uwielbiany bohater, którego Ty nie lubisz.
Wspomniany wyżej Peeta. Miłość Katniss do niego jest moim zdaniem sztuczna.


Popularny autor, do którego nie jesteś przekonany.
John Green. Chociaż zaciekle walczy z Rainbow Rowell i Veronicą Roth. Po prostu... nie.


Popularny wątek/motyw, którego masz już dosyć.
Seksowny szef wielkiej korporacji i jego podboje seksualne (tak, nawiązuję tu do 50 twarzy Greya, Collide, Pięknego drania i innych podobnych gniotów książek). No bo, kurczę, to jest nie tyle przereklamowane, co po prostu przerysowane i wyolbrzymione. Jakim cudem postaci takich książek zawsze są super-seksowne, piękne i w ogóle cud, miód i malina? Ale najgorsze w tym wszystkim są chyba żałosne opisy ich stosunków, przy których jestem jednocześnie zgorszona, jak i rozbawiona ich żałosnym poziomem.


Popularna seria, której nie chcesz przeczytać.
Niezgodna. Czemu, to już tłumaczyłam wyżej. Może się uparłam w tych odpowiedziach na pewne książki, ale to naprawdę te najbardziej mnie irytujące, których fenomenu nie potrafię zrozumieć.


Mówi się, że „Książka jest zawsze lepsza od filmu”, ale który film lub serial, podobał Ci się bardziej niż książka?
Książka Love, Rosie sprawiła, że straciłam wiarę w poziom typowych obyczajówek o życiu. Dobra, może i jest bogata w wiele życiowych rad, wzorców i... OK, bo się zagalopuję. Po prostu takie naciągane komplikowanie bohaterom życia do mnie nie przemawia. Skoro miłość Alexa i Rosie była taka wielka i piękna, czemu za każdym razem, gdy już mieli się zejść, działo się coś nowego, co psuło wszystko? I okay, przeżyłabym to, gdyby całość liczyła jakieś trzysta stron... Jednak pięćset to zbyt dużo, jak na taką książkę. Film – mimo iż wcale nie jest wybitny – przypadł mi do gustu i nieco zatarł nieprzyjemny posmak, jaki zostawiła po sobie książka.
To adekwatnie do książki. Wiem, że w pytaniu jest „lub”, ale wspominam o tym zawsze, gdy mam okazję, czyli: mogę w nieskończoność oglądać wszystkie części Harry'ego Pottera i mówicie co chcecie, są dla mnie lepsze od książek. ;)



Może jeszcze kiedyś znajdę ciekawy tag, na który będę miała ochotę odpowiedzieć – wtedy na pewno to zrobię i będę się posiłkować takimi postami w okresie, gdy pisanie recenzji będzie dla mnie zbyt wielkim wyzwaniem (do tej pory nie sądziłam, że do pisania recenzji też potrzebna jest wena... przeliczyłam się). Następny post powinien być już recenzją – prawdopodobnie będzie to Układ, bo już nad ową recenzją pracuję. 

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Dobrze wiedzieć, że ktoś ma podobne zdanie co do Love, Rosie. Dla mnie też to było wszystko taakie naciągane. Sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby bohaterowie po prostu ze sobą porozmawiali. Bardzo nie lubię tej książki :(

    Czekam na recenzję Układu :D!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że wyszłaś z tego samego założenia, co ja - nie robiłam nigdy żadnych tagów czy LBA, bo uważam, że to najzwyczajniej w świecie zaśmiecanie bloga. W końcu to nie blog "tagowy", tylko książkowy, więc chyba wypadałoby dodawać jakieś recenzje?
    Dobra, ja akurat "Eleonorę i Parka" polubiłam. Nie mówię, że jest to nie wiadomo jak oryginalna i poruszająca powieść, ale po prostu miło i lekko mi się ją czytało. Tak samo z "Niezgodną", choć nie będę jej oceniać zbyt surowo - czytałam ją, gdy dopiero zaczynałam przygodę z tym gatunkiem. Z "Love, Rosie" miałam zupełnie odwrotnie, bo to film mnie zawiódł, a książka wydała się cudowna. I Green... czytałam tylko dwie jego książki, a jednej nie dokończyłam, więc chyba mam mieszane uczucia. Podobały mi się "Papierowe miasta".
    Teraz całkowicie się z Tobą zgodzę, "Dotyk Julii" jest cudowny!
    Peeta to akurat mój ulubiony bohater z "Igrzysk śmierci", więc się może nie wypowiem <3 :D
    Ogółem świetny tag, uwielbiam odpowiedzi na niego praktycznie na każdym blogu :)
    Pozdrawiam, Patty z www.pattbooks.blogspot.com!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana many zupełnie inne gusta czytelnicze. Kocham Johna Greena, Eleonora i Park to cudowna opowieść a książka Love Rosie jest po prostu cudowna! Oczywiście według mnie. Jednak podobnie jak ty wolę Team Gale od Peety. Matko nie umiem znieść tego faceta.
    Buziaki!
    http://filigranoowa.blogspot.com/2016/06/same-szlachetne-kamienie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja "Love, Rosie" bardzo chcę przeczytać, muszę wyrobić własną opinię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Love, Rosie" bardzo mi się podobało, ale faktycznie z czasem to mijanie bohaterów zrobiło się męczące. Również nie przepadam za postaciami z "Collide" oraz trójkątem z "Igrzysk śmierci" - a precyzując nie przepadam za męską częścią tego teamu. Katniss nie jest najgorsza, choć momentami potrafiła być irytująca.
    Pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaa, w końcu ktoś kto podziela moje zdanie! Ja również nie lubię Peety. Pamiętam, że od początku kibicowałam Gale'owi, ale cóż, autorka oczywiście mnie nie lubi :(

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam "Love, Rosie", ale za "Niezgodną" również nie przepadam. Ogromnie się wynudziłam przy tej trylogii :D

    OdpowiedzUsuń

Subscribe