Rok z Cobenem 1/12 — Nie odpuszczaj, Bez skrupułów

14.2.19


Wielokrotnie podkreślałam, że Harlan Coben jest moim ulubionym pisarzem. Tak jak dla innych Stephen King jest królem grozy, tak dla mnie Coben jest królem thrillerów i sensacji. Po prostu. Nie ma nikogo lepszego. I w tym roku zapragnęłam przeżyć po raz kolejny przygodę z Myronem Bolitarem i Winem Lockwoodem – tym bardziej, że niektórych książek z serii (dwa lub trzy tytuły) nie czytałam, a i resztę czytałam przez kilka lat i już mało co pamiętam. Wciąż jest kilka jednotomówek, z którymi się nie zapoznałam. Rok 2019 jest dla mnie rokiem Cobena – moim celem jest przeczytanie minimum jednej książki Cobena w miesiącu. Na razie idzie mi całkiem dobrze. 

Moja historia z Cobenem zaczęła się od powieści „Niewinny”, jakoś przypadkiem, podczas wakacji u babci. Wujek zostawił tam kilka książek, większość właśnie Cobena. „Niewinny” zachwycił mnie tak bardzo, że od razu sięgnęłam po inne – i była to seria z Myronem, którą czytałam bardzo nie po kolei. Brałam wszystko to, co wpadło mi w ręce. Później sięgałam po każdy jego tytuł, jaki znalazłam w bibliotece. Moja miłość do Cobena trwa od kilkunastu lat i nie zapowiada się, by miała osłabnąć. 


„Nie odpuszczaj”

Najnowszą powieść Cobena „Nie odpuszczaj” kupiłam jeszcze w przedpremierze, ale jakoś tak się złożyło, że ciągle nie miałam na nią czasu ani w październiku, ani w listopadzie, a w grudniowym szaleństwie ciężko było czytać cokolwiek, dlatego skończyłam ją dopiero w styczniu. Tym samym jest pierwszą pozycją Roku z Cobenem.

Nap Dumas piętnaście lat temu stracił brata bliźniaka, Leo, który według oficjalnej wersji popełnił samobójstwo razem ze swoją dziewczyną Dianą. Tej samej nocy zniknęła miłość jego życia, Maura. Nap nigdy nie pogodził się z tą stratą i nie wierzy w wersję z samobójstwem. W momencie, w którym ktoś morduje po kolei dawnych przyjaciół z paczki Leo, Nap otrzymuje możliwość, by w końcu poznać całą prawdę dotyczącą tamtej nocy. 

Ze wszystkich książek Cobena (jakie czytałam) ta ma w sobie coś, czego nie ma żadna inna. Mianowicie narrację, w której Nap opowiadając zwraca się prosto do Leo. I wyszło to naprawdę świetnie. Przed lekturą „Nie odpuszczaj” moją ostatnią przeczytaną książką Cobena był „Nieznajomy”, który jest jedyną pozycją w dorobku autora, która mnie totalnie rozczarowała (o czym pisałam w recenzji) i bardzo mnie cieszy, że autor odpuścił sobie pogadankę czysto obyczajową i w „Nie odpuszczaj” powrócił w starym, dobrym stylu. Mamy tu dużo akcji, dużo tajemniczych wątków, które nie chcą się ze sobą połączyć w żaden logiczny sposób – aż do samego końca, gdzie wszystko nabiera sensu. W dodatku Nap jest ciekawą postacią, którą nawet widziałabym jako bohatera nowej serii (wiadomo, Myrona z podium nie zrzuci, ale byłby godnym następcą). Jeśli więc tęskniliście za starym Cobenem, to „Nie odpuszczaj” jest świetnym powrotem. 

„Bez skrupułów”

Nie było opcji, abym odpuściła sobie w styczniu powrót do Myrona. Oprócz spraw, jakie Myron rozwiązuje z Winem, ważna w tej serii jest również warstwa obyczajowa. W późniejszych tomach przewijają się postaci, które pojawiły się wcześniej i warto je kojarzyć. Sam Myron ma też miłosne rozterki, które ciągle wracają. 

„Bez skrupułów” to, oczywiście, pierwszy tom przygód Myrona Bolitara, aktualnie agenta sportowego, byłego agenta CIA, byłego koszykarza. I chyba nie muszę go wam bardziej przedstawiać, co nie? Czytanie tego ponownie, po kilku latach, było tak samo emocjonujące. Oprócz tego, że próbowałam razem z Myronem rozwiązać sprawę, próbowałam także przypomnieć sobie, co tam się działo – i na całe szczęście nie pamiętałam szczegółów, dzięki czemu mogłam się rozkoszować lekturą, jakby to był pierwszy raz. 

Myron, na prośbę swojego klienta, Christiana, a także swojej byłej dziewczyny, Jessici, musi powrócić do sprawy sprzed półtorej roku, gdy zniknęła Kathy, siostra Jessici i narzeczona Christiana. Pojawienie się Jessici w mieście cieszy jedynie Myrona – który wciąż ją kocha i ma nadzieję, że do siebie wrócą. Win zdaje się nie zwracać na nią szczególnej uwagi, za to Esperanza, najlepsza przyjaciółka Myrona i jednocześnie jego współpracownica, jest wobec Jessici złośliwa i długo pamięta krzywdy wyrządzone swoim przyjaciołom. 

Sprawa, jaką musi rozwiązać Myron, jest dość złożona i skomplikowana. Z pomocą niezastąpionego Wina śledzi każdy trop, by na końcu złożyć wszystko w jedną całość. Ten powrót do żarcików Myrona, do sarkastyczno-poważnego Wina, do wkurzonej Esperanzy – kurczę, to byłą fenomenalna lektura i już jestem w trakcie kolejnego tomu i nie mogę się doczekać, aż znowu pojawi się Wielka Cindy czy Zorra.




Jeśli też kochacie serię z Myronem i w ogóle kochacie Cobena, to tak jak wspominałam wcześniej na Instagramie, możecie do mnie dołączyć w ponownym czytaniu tej serii, jak i innych pozycji Cobena (jednak z naciskiem na Myrona). Co prawda uciekł wam już styczeń, ale to nic. ;) Zachęcam! Bo powrót do tej serii jest czymś cudownym.


You Might Also Like

0 komentarze

Subscribe