W domu, Harlan Coben

27.2.18


Mało jest autorów, których czytam z tak wielkim zaangażowaniem i przyjemnością, jak Harlana Cobena. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem wielką fanką Cobena, jest to mój ulubiony autor i jego książek mam na półkach najwięcej. Seria z Myronem Bolitarem to jedna z moich ulubionych serii. Dlatego niesamowicie się ucieszyłam, gdy doszły do mnie informacje o kolejnym tomie przygód Myrona i Wina, po aż 5 latach przerwy! I wiecie co? Ta recenzja nie będzie taka jak zawsze. Bo W domu oceniam nie przez pryzmat gatunku, ale kontynuacji serii. 


Jakiś czas temu, gdy w Polsce miała miejsce premiera Nieznajomego, byłam niesamowicie zaskoczona, że mój najulubieńszy autor zaserwował mi coś tak fatalnego, coś tak bardzo obyczajowego i zupełnie nie w jego stylu. Skrytykowałam Nieznajomego, a teksty, że to jedna z jego najlepszych powieści i że jest w najwyższej formie — zwyczajnie mnie śmieszyły. Pomyślałam wtedy, że może zwyczajnie się  wypisał, że może nie do końca przemyślał tę pozycję.  No dobra, zdarza się. I z powodu tego wielkiego rozczarowania, nie sięgnęłam po Już mnie nie oszukasz — czułam, że będzie jak z Nieznajomym, a do tego opis przypominał mi jego inną książkę, Tylko jedno spojrzenie, którą swoją drogą, bardzo lubię i czytałam już 2 razy. 

Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok W domu, kolejnego tomu o Myronie! Przeczytanie tej powieści zajęło mi dwa dni (niestety nie wyrobiłam się w jeden, bo trzeba było chociaż na chwilę iść spać) — dwa dni, podczas których czułam się, jakbym po latach spotkała swojego najlepszego przyjaciela. Właściwie nie zwracałam uwagi na zagadkę do rozwiązania — nie zastanawiałam się razem z Winem i Myronem nad tym, co się wydarzyło, jak i o co tam w ogóle chodzi, nie zwracałam uwagi na zwroty akcji, nie wiem nawet, czy to pod względem gatunków, w jakich książka jest utrzymana (sensacja, thriller), wypadło dobrze, bo... I mówię to chyba po raz pierwszy w przypadku tego gatunku, bardziej interesowała mnie warstwa obyczajowa! Kto czyta mnie już jakiś czas, ten powinien kojarzyć, że sięgając po kryminał, chcę dostać kryminał, a nie obyczajówkę z wątkiem kryminalnym — a tu jestem zaskoczona sama sobą, bo wątek kryminalny zupełnie odgrodziłam wielkim murem i zwyczajnie dałam się poprowadzić historii przez ścieżki sentymentalizmu. 

Bardzo ucieszyła mnie obecność Terese, którą polubiłam w Zaginionej i której kibicowałam od zawsze. Pojawienie się Wielkiej Cindy i Esperanzy wprowadzało ten specyficzny humor, utrzymujący kontrast między sarkazmem Myrona. Chociaż z trylogii o Mickey'u czytałam jedynie Schronienie, a drugi tom zaczęłam w oryginale i do tej pory książka leży niedoczytana na półce, bardzo spodobało mi się wprowadzenie Mickey'a i jego przyjaciół do akcji W domu.  Tak samo jak nie pominięcie rodziców Myrona, których absolutnie uwielbiam przez wszystkie tomy. Przy pojawieniu się Zorry najpierw nie mogłam sobie przypomnieć, kto to, do cholery, jest, po czym byłam autentycznie zachwycona powrotem tej charakterystycznej postaci i plułam sobie w brodę, jak mogłam o nim zapomnieć. Coben stosował chwyty znane i lubiane z poprzednich części. Słynne żarciki Myrona, zagrania Wina i jego dziwactwa. W domu utrzymało ten magiczny klimat serii. 

Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy Coben stanął na wysokości zadania względem gatunku. Wiem jednak, że zdecydowanie spełnił moje oczekiwania względem kontynuacji serii. Sentymentalny powrót do ulubionej serii to było coś, czego potrzebowałam. I jestem autentycznie zachwycona tym, co otrzymałam. Być może jestem zaślepiona tym uwielbieniem, ale czyż nie chodzi w czytaniu o to, by cieszyć się lekturą? 


Dziś bez oceny, bo sami widzicie, jak ta recenzja wygląda — jest chaotyczna, pewnie niektórych rozczaruje, ale tak już mam, gdy traktuję książkę bardziej emocjonalnie. ;) Nie byłabym też sobą, jakbym nie napisała tu tego, co mnie najbardziej wkurzyło: HALO, ALBATROS, CZEMU W DOMU JEST WYDANE TYLKO W CZARNEJ SZACIE GRAFICZNEJ? Wszystkie książki Cobena mam w białej i naprawdę mnie denerwuje, że do tej kolekcji nie może w pełnej krasie dołączyć W domu. Oprócz Najczarniejszego strachu, którego mam w dwóch wersjach, starej zielonej i czarnej, bo stwierdziłam, że W domu nie może zostać takie samotne. ;_____; 


Home | Harlan Coben
Wydawnictwo Albatros
415 stron 
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 2,5cm

You Might Also Like

2 komentarze

  1. jestem mniej więcej w połowie książki "w domu":) Harlan Coben to też jeden z moich najulubieńszych autorów

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedtety pierwsza przeczytaną przeze mnie książka Cobena był elasnoe "Nieznajomy" i niestety mnie nie zachwycił, zastanawiałam się skąd wszedzie taki zachwyt nad jego twórczością...teraz jakoś nie moge się przełamać żeby sięgnąć po inna pozycje, ale czytając kolejne recenzje "w domu" chyba jednak w końcu się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń

Subscribe