Intryga, L.J. Shen

11.4.18


Biorąc się za tę pozycję, myślałam, że sięgam po literaturę erotyczną, co sugerował i opis, i okładka. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy otrzymałam romans ze świetnie zarysowaną historią z przeszłości. Intryga to moje pierwsze spotkanie z autorką i na pewno nie ostatnie.


Intryga opowiada historię Emilii i Brutala, których losy splatają się ponownie po 10 latach, budząc stare emocje — miłość, gniew, pożądanie i żal. Dekadę wcześniej Brutal zniszczył Emilii życie, najpierw ją dręcząc, aby ostatecznie zmusić do wyjazdu z miasta i opuszczenia rodziny. Teraz ratuje ją finansowo, zatrudniając jako swoją sekretarkę. Oczywiście, nie bezinteresownie.

Największym plusem tej historii jest powolny rozwój relacji między bohaterami. Przeszłość bardzo mocno rzutuje na ich obecne życie i autorka bardzo konsekwentnie do wydarzeń sprzed 10 lat wraca, nie zapomina o tym, co się między nimi wydarzyło, dzięki czemu ta rozwijająca się relacja jest przede wszystkim realna.

Narracja prowadzona jest na różne sposoby, zarówno z perspektywy Emilii, jak i Brutala, których losy śledzimy „teraz”, jak i te 10 lat wcześniej. Daje nam to duże pole, do poznania bohaterów, ich motywacji i powodów podjętych czynów. Pozwala zrozumieć Brutala i jego wybory.

Dodatkowo, oprócz głównego wątku tej dwójki, mamy motyw bardzo dziwnej przyjaźni Brutala z Deanem, nadszarpniętej przez relację Deana z Emilią, a także zemsty za popełnione krzywdy w (pozwolę sobie tak to ująć) dysfunkcyjnej rodzinie. Każdy z wątków był ciekawy — jedne absorbowały mnie bardziej, inne mniej, jednak autorka zręcznie lawirowała między nimi, by nic nie wydawało się wsadzone między strony na siłę, czy jako „zapychacz”.

Jeszcze jednym plusem, o którym warto wspomnieć coś więcej, jest bardzo długi czas oczekiwania na pierwsze zbliżenie bohaterów. Jak pisałam na wstępie, byłam pewna, że to erotyk, dlatego bardzo mnie ucieszyło, że Emilia nie wskoczyła Brutalowi do łóżka przy pierwszej okazji, a wręcz przeciwnie. Seks nie jest tu więc elementem napędzającym fabułę czy motywacje bohaterów. Jest raczej dodatkiem, który wyszedł autorce wyśmienicie.

L.J. Shen niewątpliwie potrafi pisać. Jej styl jest trochę zbyt poważny jak na romans, ale przy tym niesamowicie lekki. Autorka ma bogaty zasób słów i umie to wykorzystać. W tego typu książkach autorki stawiają raczej na prostotę, żeby czytało się szybko i przyjemnie. Shen postawiła na jakość — i wyszło jej to na dobre, bo dzięki temu czułam, że czytam coś więcej, niż zwykłe romansidło.

Nie pasowała mi przy lekturze tylko jedna rzecz. Nie umiem stwierdzić, od czego to zależało, ale były momenty, gdzie zwyczajnie nie miałam ochoty czytać dalej, chociaż jednocześnie chciałam wiedzieć, co się stanie. Być może były to nużące fragmenty albo chwilowe wahania humoru, w każdym razie, zamiast skończyć lekturę w jeden dzień, Intryga zajęła mi trzy dni. Myślę jednak, że to taki mały mankament, który nie wypływa szczególnie na ocenę powieści.

Jeśli więc macie ochotę, na bardziej ambitną historię miłosną, gdzie bohaterowie nie przeskakują z uczucia do uczucia, tylko powoli rozwijają swoją relację i poznają się na nowo w innym świetle, to serdecznie polecam Intrygę. Miło spędzicie przy niej czas. Ja natomiast czekam na kolejny tom serii Święci grzesznicy, oby pojawił się niedługo.

8/10
Vicious | Intryga
Święci grzesznicy, t. 1
L.J. Shen
tł. Sylwia Chojnacka
wyd. Edipresse
352 strony

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 2,1 cm
WyPożyczone

You Might Also Like

7 komentarze

  1. U mnie czeka na swoją kolej i nie mogę się doczekać, jak po nią sama sięgnę :) Obserwuję i będę wpadać częściej :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę już mam i bardzo chcę ją przeczytać. Mam nadzieję, że dostanę kawał dobrej lektury tak jak sugerujesz. Lubię gdy bohaterzy nie wskakują sobie od razu do łóżek, więc zdecydowanie już Intryga ma u mnie plusa. Oby tylko mi również się tak spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabua troche odbiega od moich zainteresowań, ale recenzja ciekawie napisana. Czekam na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro to romans, który nie jest płytki, to zapisuje na swojej liscie do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z zaciekawieniem czytałam Twoją recenzję i doszłam do wniosku, że książka może mi się spodobać :) ma wszystko to co lubię w powieściach więc tak.. może po nią sięgnę...
    Pozdrawiam serdecznie,
    Daria
    https://papierowalowczyni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny dowód na to, aby nie oceniać książki po okładce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat za romansami nie przepadam, ale ten wydaje się właśnie taki, który mógłby mnie zainteresować. Przede wszystkim to, że wszystko rozwija się powoli mnie kusi (nienawidzę jak bohaterowie wpadają sobie w ramiona od pierwszego wejrzenia :P).

    OdpowiedzUsuń

Subscribe