About Me

header ads

Nazywają mnie śmierć, Klester Cavalcanti


Literatura faktu i reportaże to coś, od czego z reguły trzymam się z daleka, chociaż ostatnio wychodzę poza moją strefę komfortu i tak oto kolejny reportaż jest za mną. I wiecie co? Chyba zacznę je czytać częściej, jeśli nadal będę trafiać na takie perełki. 

„Nazywają mnie śmierć” okazała się zupełnie innym reportażem, niż się spodziewałam. Obawiałam się zbyt wielu suchych faktów podanych w mało finezyjny sposób. Więc wyobraźcie sobie moje ogromne zdziwienie, gdy zobaczyłam, że cała historia jest jakby... fabularyzowana! Historia Júlia Santany ma trzecioosobową narrację, dialogi i odpowiednią ilość opisów. I sprawia to, że patrzymy na jego postać łagodniej, niczym na zwyczajnego bohatera książki, nie jak na żyjącego naprawdę seryjnego zabójcę, który w swoim życiu zamordował niemalże 500 osób. 

Júlio Santana wychowywał się w amazońskiej puszczy, gdzie nie dotarła jeszcze cywilizacja, gdzie codziennie trzeba było polować, gdzie buty zakładało się tylko raz na jakiś czas, gdy jechało się do wielkiego miasta. Swoją pierwszą ofiarę zabił tylko dlatego, że jego wujek, który miał to zrobić, rozchorował się – a gdyby nie wykonał zlecenia, ktoś dostałby zlecenie na niego. Czytając o tym, jak bardzo na Júlia wpłynęło to morderstwo, zastanawiałam się, jak z tak dobrego, bogobojnego chłopaka, który nie mógł się tygodniami pozbierać po tym, co musiał zrobić, mógł wyrosnąć płatny zabójca. To mi się w żaden sposób nie łączyło. Aż do pewnego momentu. To, jak niektórzy potrafią manipulować innymi do osiągnięcia własnych celów, jest porażające. 

Autor książki przez siedem lat odkrywał historię Júlia, prowadząc z nim telefoniczne wywiady. Te siedem lat zaowocowało nieco ponad trzystustronicową opowieścią, którą czytało mi się niesamowicie dobrze. I niesamowicie przerażające jest to, że właściwie jest mi Júlia szkoda. „Nazywają mnie śmierć” jest świetną relacją z życia osoby, która zabijanie traktuje jako zawód. Brak tu stanowiska autora – nie czuć, żeby w żaden sposób bronił Júlia, ani szczerze potępiał – dzięki czemu sami, w kontekście historii całego jego życia, możemy wyrobić własną opinię. 

Jeśli chcecie chociaż trochę poznać motywacje takich ludzi jak Júlio Santana, albo po prostu przeczytać niesamowicie dobrą opowieść, sięgnijcie po „Nazywają mnie śmierć”. Nie pożałujecie. Nawet jeśli nie przepadacie za tego typu literaturą – jak już pisałam, w tym przypadku można się naprawdę zdziwić. 

9/10

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza. 

Nazywają mnie śmierć | O nome da morte 
Klester Cavalcanti
tł. Joanna Kuhn
Wydawnictwo Muza, 2019
320 stron

Prześlij komentarz

1 Komentarze