Z popiołów, Martyna Senator

1.2.18


Martyna Senator zachwyciła mnie kiedyś swoją krótką, ale wzruszającą opowieścią Zanim zgasną gwiazdy (recenzja), która na długo pozostała w moich myślach. Nie miałam więc oporów, żeby sięgnąć po kolejną powieść autorki. Wiedziałam, że dostanę coś dobrego. Głośno ostatnio na temat schematów powielanych w młodzieżówkach — czy Martynie Senator udało się z typowego motywu zrobić coś więcej?

Sara jest wycofaną studentką, która przeszła w życiu coś strasznego, co ukształtowało ją jako innego człowieka. Stroni od ludzi, mało mówi o sobie i swojej przeszłości – aż do momentu poznania Michała. Zgadza się na cotygodniowe koncerty w pubie, gdzie gra na gitarze, jednocześnie wychodząc poza swoją strefę komfortu. A nawet więcej.


Mamy tu znany i lubiany, ale też nieco oklepany, motyw „od przyjaźni do miłości”. Mamy nieśmiałą dziewczynę i zabawnego, przystojnego i wysportowanego chłopaka. Mamy szaloną przyjaciółkę, babcię z niezastąpionymi radami, a także wiele drugoplanowych postaci, którzy powielają coraz to kolejne typowe motywy. Ale! Chociaż Z popiołów spełnia niemalże wszystkie punkty, jakie wymaga kategoria młodzieżówek i jakie znamy z setek innych powieści, jest w tym coś innego. Martyna Senator zgrabnie porusza się między tymi schematami, nadając im własne znaczenia. Nic w Z popiołów nie jest więc typowo oklepane — autorka tak splata ze sobą każdy z tych elementów, że tworzy to świetną całość, wychodzącą poza te wszystkie schematy, jednocześnie na nich bazując.

Mamy tu więc bohaterów, których nie są się nie polubić. Mamy motywy, na widok których wywracamy oczami, by następnie pokiwać w zadumie głową i powiedzieć: ej, to jednak był dobry zabieg. A przede wszystkim mamy tu połączenie pełnej optymizmu historii z gorzką opowieścią. Miłość i ból przeplatają się tu, dając całości idealną równowagę.

A to wszystko napisane w sposób naprawdę przystępny. Martyna Senator pokazała, że umie tworzyć naprawdę piękne zdania, nie robiąc z nich nie wiadomo jak poważnych mądrości, ani nie zniżając ich do rangi krótkich i pospolitych. Z popiołów jest więc przyjemna w odbiorze. A mając też porównanie, muszę przyznać, że ten czas między wydaniem tej pozycji a Zanim zgasną gwiazdy, Martyna Senator poświęciła na doskonalenie swojego stylu — widać tu duży postęp, który mam nadzieję, będzie wzrastał z każdą kolejną powieścią. Z popiołów jest opowiedziana z perspektywy Sary, jak i Michała — i był to strzał w dziesiątkę. Jest również wzbogacona o teksty piosenek — utworów, jakie Sara sama napisała, i które dopełniają nam obraz tej postaci i bolesnej historii jej przeszłości.

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam Z popiołów. Książka sprawdzi się idealnie jako odskocznia od nauki między jednym egzaminem a drugim, a także jako opowieść do śniadania, przed spaniem czy po prostu, gdy zachce wam się chwili odpoczynku z czymś dobrym i lekkim w odbiorze. A ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom, tym razem o Kaśce i Adamie. 

8/10

Martyna Senator 
Czwarta strona, 2017 
336 stron
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 2,5 cm 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. bardzo ciekawa recenzja i piękny autograf :)
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj przyszła do mnie ta książka i nie mogę się doczekać aż ją przeczytam. Mam nadzieję, że również mi się tak spodoba. Dodatkowo uwielbiam muzykę w książkach, więc już na wejściu "Z popiołów" dostaje plusa :D

    OdpowiedzUsuń

Subscribe