"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige

14.5.17

Są książki, o których zapomina się niedługo po przeczytaniu. Ale są i książki, które pamięta się długo – niejednokrotnie ze szczegółami. Są i książki, które robią wrażenie tuż po, ale ich blask maleje z czasem. Pytanie brzmi – do której z tych kategorii należy Pierwszy dotyk?


Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki Laurelin Paige, chociaż seria Uwikłanych jest dość głośna w Polsce. Nigdy nie miałam okazji zapoznać się z twórczością autorki i jeśli chodzi o jej pozostałe książki, raczej okazji mieć nie będę. Powód jest prosty: po ostrym i brutalnym Pierwszym dotyku każdy wcześniejszy zwykły erotyk nie spełni moich oczekiwań swoją cukierkowatością. Autorka podniosła poprzeczkę tak wysoko, że i ja jako czytelnik wymagam więcej.

Emily dostaje zaszyfrowaną wiadomość od dawnej przyjaciółki, Amber, w związku z czym bierze sprawy w swoje ręce i... Próbuje dostać się w pobliże Reeve'a, byłego kochanka Amber. Reeve'a milionera, playboya i zwyczajnie osoby niebezpiecznej. I oddaje mu kontrolę.

Byłam ciekawa, czy Pierwszy dotyk okaże się takim prawdziwym dark erotic jak trylogia Dotyk ciemności (klik, klik), czy będzie tak samo ostry, wręcz niepokojący. Moje oczekiwania spełniły się, chociaż nie w takim stopniu, jak oczekiwałam. Wciąż jednak się spełniły.

Reeve ma dość specyficzne upodobania seksualne – dla Emily to dobrze, bo w zasadzie ona także. On pragnie ją zdominować, ona pragnie być zdominowana przez niego. Układ idealny. Problemem jest jednak Amber – bo Emily właściwie nie wie, co takiego się z nią stało. Zniknęła, a Emily podejrzewa, że maczał w tym palce Reeve. To jednak wcale nie przeszkadza jej w oddawaniu mu nad sobą kontroli.

Problem z ludźmi, którzy naprawdę są niebezpieczni, Emily, polega na tym, że nigdy nie wiesz, jak bardzo są groźni, dopóki nie jest za późno.

Chyba każda z nas, dziewczyn i kobiet, jest zmęczona ciągłymi nowościami z literatury erotycznej, z których 90% to te same oklepane motywy, które zostały przememłane już na każdy możliwy sposób. Paige serwuje nam tu naprawdę potężny powiew świeżości. Chociaż mamy tu obecnego przystojnego i zniewalającego milionera z obsesją na punkcie kontroli, jest inaczej. Reeve owiany jest tajemnicą. Jest tak skonstruowanym bohaterem, że nigdy nie wiemy, czy jest dobry czy zły, czy kłamie czy może mówi prawdę. Ta niepewność tkwi na każdej stronie.

Z każdym powrotem do przeszłości coraz lepiej rozumiemy decyzje Emily o odnalezieniu Amber. Rozumiemy, dlaczego tak jej na tym zależy mimo niebezpieczeństwa, w jakie może się przez to wpakować. Chociaż Emily wręcz ciągnie do niebezpieczeństwa. Mimo chęci, by ktoś nad nią zapanował, jest twardą bohaterką – zdeterminowana by odnaleźć starą przyjaciółkę, potrafi postawić na swoim. Ta rozbieżność sprawia, że jest bardziej ludzka, realna.

Ostry, perwersyjny seks jest tu wszechobecny, chociaż autorka i tak mocno się powstrzymywała. Nie ma tu samych dosadnych opisów – jest więcej sugerowanych niedopowiedzeń, które tworzą niesamowity klimat. Wyobraźnia czytelnika działa na najwyższych obrotach, bo nie mamy wszystkiego wyłożonego na tacy.

Szeptał słowa, których nigdy nie ośmieliłby się powtórzyć w dzień. Słowa, których ja nigdy nie ośmieliłabym się powiedzieć jemu. Właśnie wtedy czułam się z nim najsilniej związana. I właśnie wtedy przerażał mnie najbardziej.

Największym atutem Pierwszego dotyku jest niewątpliwie klimat – mroczny, tajemniczy i momentami otępiający. Całość ubrana jest w piękne słowa – autorka niesamowicie posługuje się językiem. Jest jednocześnie prosto i bogato. Po przeczytaniu Pierwszego dotyku nie będziecie w stanie czytać zwykłych erotyków – wciąż będzie wam brakowało tego dreszczyku niepokoju i niepewności, a każdy romans będzie wybrakowany. A zakończenie jest taką bombą, że nie można przegapić kontynuacji.


A odpowiadając na pytanie postawione na początku – Pierwszy dotyk to zdecydowanie książka, o której prędko nie zapomnicie, jednak szczegóły z czasem wyblakną (piszę recenzję po dwóch tygodniach od przeczytania i już musiałam sprawdzić jak nazywali się bohaterowie). Nie mniej – warto

9/10

Pierwszy dotyk | First Touch
Laurelin Paige
First and Last, t.1
Wydawnictwo Kobiece, 2017
? stron
Przeczytam tyle ile mam wzrostu ?
Olimpiada czytelnicza

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Zgadzam się, to świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej naprawdę może być równie dobrego jak nasza ukochana seria :D?! Powiem Ci, że zastanawiam się już wcześniej na przeczytaniem książki i to poważnie, ale Twoja recenzja dopiero przekonała mnie w 100%!

    Miałam też obawy, bo czytałam właśnie pierwszy tom i nie był dobry, raczej przeciętny. No, ale nie skreślam, chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy wcześniej nie wpadła mi jakos w oko i nie słyszałam o ksiażce ale po twojej recenzji czuje, że to się zmieni :)
    Pozdrawiam
    http://onlybooks-jdb.blogspot.com/2017/05/krol-krukow.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Wysoka ocena ogromnie mnie motywuje, gdyż niebawem będę zabierała się za tę książkę. Liczę, że również mi się spodoba :)

    Pozdrawiam, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń

Subscribe