Najlepsze i najgorsze książki 2018 roku

1.1.19


Pierwszy dzień stycznia to idealny moment, na podsumowanie najlepszych i najgorszych lektur zeszłego roku. Na całe szczęście, tych drugich jest znacznie mniej, bo rok 2018 był pod względem świetnych książek bardzo łaskawy. 


W 2018 nie udało mi się zaliczyć wyzwania 52 książki w roku, mój wynik to biedne 27 i totalna porażka w porównaniu z rokiem 2017. Ale nie załamuję się, bo ten rok był dla mnie bardzo intensywny — studia, praca, życie prywatne — i po prostu nie miałam tyle czasu dla książek, co wcześniej. Nie będę was (i siebie) zanudzać statystykami i innymi liczbami, przejdę już od razu do tego, na co wszyscy czekają — moich TOPek! 


TOP5 NAJLEPSZYCH PRZECZYTANYCH KSIĄŻEK

Powinnam też dodać, że każda z tych pozycji otrzymała ode mnie w recenzji ocenę 10/10, więc w zasadzie nie powinnam ich ustawiać w kolejności, ale są wśród tych 5 takie, które zachwyciły mnie bardziej niż inne. 

5. Zanim zostaliśmy nieznajomymi, Renée Carlino ☛ recenzja

Trochę obyczajówki, dużo romansu. Czy kogoś dziwi właśnie taka pozycja w zestawieniu? Kobiety czasem potrzebują takiej lektury, nawet gdy na co dzień czytają coś zupełnie innego. Mnie historia Matta i Grace chwyciła za serce, rozśmieszała, zmuszała do refleksji i wzruszyła. Delikatnie napisana, bardzo uczuciowa i przede wszystkim ciekawa. Swoją recenzję podsumowałam słowami: To coś więcej, niż zwykły romans — i nadal tak uważam. W nowym roku na pewno powrócę do tej historii. 

4. Tamte dni, tamte noce, André Aciman 

To pozycja, o której nie potrafiłam zebrać słów, by ją zrecenzować. Piękna historia o pożądaniu i namiętności — istny majstersztyk pod względem językowym (pięknie napisana) i uczuciowym, bo nie pamiętam, bym kiedykolwiek u kogoś innego czytała tak piękne opisy uczuć. Nie jest to książka, którą czyta się za jednym podejściem i zachwyca przez kolejne tygodnie. Trzeba ją czytać dłużej, z przerwami — delektować się tym, co daje nam autor. I dopiero wtedy zachwycać tygodniami. ;) 

3. Opowieść podręcznej, Margaret Atwood

Kolejna pozycja, która nie doczekała się ode mnie pełnej recenzji. Bo była za dobra, bym znalazła na nią odpowiednie słowa. Historia niby absurdalna, ale w tym wszystkim niesamowicie realistyczna. Pełna metafor, a na pewno — mimo lekkiego stylu, jakim jest napisana — skłaniająca do myślenia. Wielokrotnie podczas lektury zastanawiałam się, jak sama zachowywałabym się w sytuacjach, w jakich stawiana była główna bohaterka. Przerażająca wizja świata, świetnie rozpisani bohaterowie,  genialny styl autorki — same zalety!

2. Rdza, Jakub Małecki ☛ recenzja

Jakub Małecki jest moim odkryciem roku, właśnie za sprawą Rdzy. Historia Szymka i jego babci, Tośki, nie raz doprowadziła mnie do stanu, który można określić szokiem (zwłaszcza zakończenie, które nie dało mi w nocy spać, ani spokoju przez kolejnych kilkanaście dni). Fabularnie — coś pięknego. Językowo również; Małecki słynie z charakterystycznego stylu, który absolutnie mnie zachwycił. No i mam też swój ulubiony cytat: „Wuj Roch był wujkiem przyszywanym, choć Szymek nie miał pojęcia, co to znaczy. Wyglądał normalnie. Jak wuj”. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji nic czytać spod pióra Kuby, to serdecznie polecam. 

1. Wyspa, Sigríður Hagalín Björnsdóttir ☛ recenzja

Chociaż Rdza długo była moim numerem 1, ta islandzka autorka absolutnie zrobiła mi bałagan w głowie. Chociaż Wyspa ma niecałe 300 stron (z dużą czcionką, która po zmniejszeniu zmniejszyłaby liczbę stron o jakąś połowę) i równie mało akcji, wciągnęła mnie niesamowicie. To bardzo realistyczna wizja zagłady świata — utrata kontaktu z resztą świata, głód, złe nastroje społeczne. Wyspa to taka polityczno-społeczna dystopia, która za sprawą niezbyt zawiłego, wręcz prostego i dobitnego stylu autorki, pokazuje, jak bardzo człowiek zmienia się w takich warunkach, jak bardzo jesteśmy manipulowani przez rząd, media. I jak bardzo się gubimy w obliczu tragedii. Myślę, że to jedna z tych lektur, którą powinien przeczytać każdy. 


5 WYRÓŻNIEŃ, NA KTÓRYCH NIE STARCZYŁO MIEJSCA W TOPCE

Czyli książki, które w jakiś sposób mnie zachwyciły, ale nie aż tak, jak topowych pięć. 

Jej wysokość P, Joanne MacGregor ☛ recenzja
Mam wrażenie, że wyrosłam już z czytania młodzieżówek, ale czasem znajdują się perełki, które uświadamiają mi, że wcale nie, po prostu trzeba trafić na dobrą. I jeśli chodzi o Jej wysokość P., to trafiłam w dziesiątkę. Świetna, zabawna opowieść o pokonywaniu własnych słabości. 

Pudełko z guzikami Gwendy, S. King, R. Chizmar ☛ recenzja
Krótka, ale mądra opowiastka, o tym jak nasze decyzje wpływają na innych ludzi. Lekko napisana, ciekawa i na swój sposób ambitna. Na jeden raz z pyszną herbatką. 

Intryga, L.J. Shen ☛ recenzja
Romans, który bardzo mnie zaskoczył. Spodziewałam się po okładce erotyka, a otrzymałam ciekawie poprowadzoną fabułę, gdzie wcale nie chodziło cały czas o seks. Zdecydowanie jedno z większych zaskoczeń roku. 

Z popiołów, Martyna Senator ☛ recenzja
Jedna z niewielu polskich autorek, których książki lubię. Chociaż Z popiołów to młodzieżówka nie bez wad, świetnie się przy niej bawiłam i spełniła moje oczekiwania. Co tu dużo mówić, gdybym nie przeczytała którejś z pozycji z topki, to Z popiołów znalazłaby się na jej miejscu. 

Sekret Tatiany, Gill Paul ☛ recenzja
Nie lubię książek historycznych, ale od momentu lektury Sekretu Tatiany, Gill Paul jest moją ulubioną autorką książek historycznych. Świetne połączenie historii z fikcją literacką, pięknie napisane, a do tego ciekawe. 


TOP3 NAJGORSZYCH PRZECZYTANYCH KSIĄŻEK

Czyli totalne rozczarowania i brak słów... Bez numerków, bo wszystkie tak samo bardzo mi się nie podobały. 

Karuzela, Paulina Świst ☛ recenzja

Sięgnęłam po Karuzelę z myślą, że może coś w stylu pisania Świst się zmieniło, że może tym razem przemyślała fabułę lepiej, że może... kurcze, po prostu że nauczyła się pisać chociaż znośne książki. Ale nie. Było fatalnie. I nigdy więcej nie dam jej kolejnej szansy. 

Skradzione laleczki, K. Dukey, K. Webster ☛ recenzja

Największe rozczarowanie roku! Obiecywali świetną, trzymającą w napięciu historię, genialny thriller, bestseller i coś, co uwielbiają kobiety na całym świecie. Tylko nikt nie ostrzegał, że to dobry materiał na kryminał, a w wykonaniu pospolity erotyk z idiotką w roli głównej. 

Jak przejąć kontrolę nad światem..., D. Masłowska 

Czyli coś, przez co przebrnęłam z trudem, często jedynie przelatując wzrokiem ten cały bełkot. I nic nie pamiętam z lektury, oprócz irytacji.  




I na tym dzisiaj zakończymy. Na dniach przyjdę z postem odnośnie moich wyzwań i celów na 2019 rok. I mam nadzieję, że będziecie tu dalej ze mną w tym nowym roku. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! 

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Ja także straciłam głowę dla "Opowieści Podręcznej", choć przyznaję, że serial bardziej mnie poruszył, a jednak przeczytałam książkę praktycznie za jednym zamachem i nie mogłam "się pozbierać" po skończeniu.
    Pozdrawiam serdecznie, Niedoskonała! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial ciągle na mnie czeka, ale może w tym roku się uda! :)

      Usuń
  2. Nie czytałam Skradzionych Laleczek, ale widziałam, że mają podzielone opinie :D Jestem ciekawa, jaką ja sobie wyrobię :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałam same pozytywne, stąd aż takie zaskoczenie. Zupełnie jakbym czytała inną książkę niż wszyscy :(
      Daj później znać, co o niej sqdzisz! :D

      Usuń
  3. „Opowieść podręcznej” i „Rdza” - cudowne lektury :) „Tamte dni, tamte noce” też mi się podobały, a film to arcydzieło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do filmu wciąż mi nie po drodze, właściwie po lekturze książki niekoniecznie mam ochotę, bo boje się, że postawię zbyt duże wymagania.

      Usuń

Subscribe